Redakcja      Archiwum      Poczta    Księga gości 
 
BO!Tutaj  
Twój tygodnik Kijów - Warszawa - Nowy Jork - Jelenia Góra

  Nr 4(rokI I)             01 sierpnia 2004
W numerze:
bo!

HABAD - ŚMIERTELNA RADIACJA!

Ponad dziesięć lat "ukraiński" Żyd Eduard Hodos prowadzi, według jego własnych słów, "demaskującą walkę z niebezpieczną religijną sektą judejsko -faszystowską Habad".
 
bo! Pamięci Georga Orwella
ŚWINIE ROBIĄ SWOJE

"Folwark zwierzęcy" to tytuł książki Georga Orwella- bajki, opowieści o tym jak to pewnego dnia zwierzęta postanowiły żyć wspólnie, szczęśliwie i solidarnie. Sprawiedliwie.
 
bo! Śmierć Sikorskiego
zgonem Polski

Budujemy Pomnik !

sikorski_m.jpg (5.2 KB) Rok 2003 ogłoszono rokiem pamięci o Władysławie Sikorskim, mężu stanu, premierze i wodzu naczelnym zamordowanym 4 lipca 1943 na Gibraltarze.
 

bo!

bo!

Droga do Polski

Zapomniany
Prezydent Polski w Kraju!

Rozmowa
z Księciem Juliuszem Nowiną Sokolnickim, Ostatnim Prezydentem Polski na uchodźstwie

solol_m.jpg (5.5 KB) Największym naszym osiągnięciem było utworzenie Rady Środkowo Europejskiej, powstała ona
w 1986r. po wielu latach negocjacji z innymi rządami emigracyjnymi. Poza nami
w jej skład wchodzili także Bułgaria, Albania, Rumunia, Czechosłowacja, Estonia -
w sumie 7 rządów krajów środkowej Europy.
 
bo! Kawalerowie i Damy Orderu Świętego Stanisława
W kwietniu 2004r. autorstwa Ryszarda Tymoteusza Komorowskiego ukazał się długo oczekiwany album pt. "Kawalerowie i Damy Orderu Świętego Stanisława"...
 
bo! Budiesz na pristoł Ukrainy

Na Ukrainie została jedynie podległa Moskwie cerkiew, po prawdzie pełniąca rolę wywiadu rosyjskiego. Trzeba z tym skończyć. Ukraińcy muszą być gospodarzami u siebie - nie ma wątpliwości Michał Karaczewski Wołk.

Nosi się skromnie. Jeździ czerwonym autobusem lub pociągiem. Gdyby nie drobny, złoty znaczek korony wpięty w klapę marynarki, można by go wziąć za przeciętnego obywatela....

 
bo! Z ławy satyryka
sKuśka Kusiaka

Redaktor Wojciech Jankowski osiągnął cel.
O ile jego tekst - jak twierdzi satyryczny- przeszedł bez szerszego rezonansu, to los jaki go spotkał po jego opublikowaniu stał się przyczynkiem do poważnych dywagacji na temat motywacji, które przymusiły go do popełnienia feralnego tekstu...
 
bo! Korespondencja z Kijowa
DIKIE TAŃCE i WARIANT GRUZIŃSKI ?

  Premier Ukrainy złowił złotą rybkę. Złota rybka- jak każda złapana złota rybka- chcąc odzyskać wolność zaproponowała, że spełni mu trzy życzenia. Premier spojrzał na nią, zadumał się i... puścił wolno z komentarzem: - A na co mnie Twoja pomoc . Przecież mam wszystko, jestem premierem...
 
bo! Od redakcji
Bilion baksów dla Polski !

  Nasz nowy numer oddajemy Wam czytelniku w dacie kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Powstania, w którym zginęło co najmniej 200 000 tysięcy Warszawiaków - cywili i żołnierzy podziemnej Warszawy. Powstania, o którym nie chce pamiętać świat, bo jest ono, zwłaszcza dla byłych polskich koalicjantów w czasach II wojny światowej, tj. Rosji ( spadkobierczyni ZSRR) Wielkiej Brytanii USA i Francji, dowodem ich zbrodni na Polsce i Polakach. A dopiero potem hańby i zbrodni Niemców.































stat4u

Droga Do Polski

Rozmowa z Księciem Juliuszem Nowiną Sokolnickim Ostatnim Prezydentem RP na uchodźstwie, Wielkim Mistrzem Orderu św. Stanisława


Juliusz Nowina Sokolnicki

- Gdzie zastał Księcia wybuch II wojny Światowej

- Dwa tygodnie przed wybuchem wojny byłem jeszcze na urlopie w Zakopanem. Po powrocie do domu zostałem zmobilizowany i służyłem w 84 Pułku Strzelców Poleskich. 20 września 1939r. nasz pułk rozbroili żołnierze radzieccy wycofujący się na wschód. Była to dość zabawna historia, bo po rozbrojeniu zamknięto nas w chlewie.

Na tyle rozumiałem rosyjski, że z podsłuchanej rozmowy między żołnierzami rosyjskimi dowiedziałem się, że zamierzają nas na drugi dzień zabrać na ciężarówki i wywieść w głąb Rosji. Niestety, tak jak to było w ich zwyczaju, gdy dostaliśmy się do niewoli, zabrano nam wszystko z kieszeni, nawet zegarki. Na szczęście jeden z naszych chłopaków miał ukryty w bucie nóż i oczywiście jak to często bywało, gdy żołnierze radzieccy zaczęli popijać i śpiewać opróżniając kolejne butelki - my przy pomocy tego właśnie noża usunęliśmy kilka gwoździ z drzewca i na brzuchu wyczołgaliśmy się z chlewika. Ucieczka była ryzykowna, bo akurat była bardzo jasna noc, pełnia księżyca a w pobliżu nie było żadnych drzew, gdzie ewentualnie moglibyśmy się schować. Ale udało się. W miejscowej wiosce ukraińskiej zamieniliśmy ubrania wojskowe na cywilne i wróciliśmy do Lublina.

- Jak Książę trafił do Londynu

- Do Londynu trafiłem uciekając z kraju na początku 1944r. Oczywiście najpierw wstąpiłem do wojska we Włoszech a później dopiero w 1946r. wraz z wszystkimi innymi znalazłem się w Anglii na podstawie tzw. Umowy o Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia. W Londynie bardzo prędko zacząłem działać politycznie. Była bardzo duża potrzeba podtrzymywania ludzi na duchu i przekonywania, że sowiecka okupacja nie będzie trwała w nieskończoność. Najpierw w latach 50-tych działałem w Lidze Niepodległości Polski, organizacji skupiającej Piłsudczyków. Prezesem Ligi Niepodległości był dawny wojewoda śląski doktor Michał Grażyński. W składzie zarządu byli także Piłsudczycy: gen. Tokarzewski, gen. Sawicki, gen. Skwarczyński. Miałem więc możliwość pracować z ludźmi, którzy przed wojną wchodzili w skład polskich rządów. Dlatego też brałem udział w rozmowach zjednoczeniowych, które w 1954 r. prowadził gen. Sosnkowski.


Andrzej Kępiński i Juliusz Nowina Sokolnicki
By wytłumaczyć skąd wzięły się powyższe rozłamy na emigracji trzeba się cofnąć do pierwszych lat powojennych a także i nieco dalej. Otóż w myśl Konstytucji Kwietniowej z 1935r. na wypadek wojny prezydent wyznaczał swojego następcę. Internowany w Rumunii prezydent Mościcki mianował swoim następcą gen. Wieniawę Długoszewskiego, który był ambasadorem Polski we Włoszech.


W Paryżu generał Sikorski i ludzie zgrupowani wokół dawnej opozycji nie chcieli jednak zaakceptować tej nominacji. Można to do pewnego stopnia zrozumieć , gdyż przedwojenna opinia jaką cieszył się Długoszewskie nie predestynowała go do zajmowania tak wysokiego stanowiska w państwie. Później, gdy drugim kandydatem został mianowany Władysław Raczkiewicz, były marszałek Senatu, opozycja nie protestowała. Raczkiewicz został zaakceptowany i urzędował jako prezydent aż do swojej śmierci przez 8 a nie 7 lat jak przewidywała Konstytucja.

W 1944r. następcą prezydenta, o czym wszyscy wiedzieli, był wyznaczony przybyły z kraju przywódca PPS Tomasz Arciszewski, który był w tym czasie także premierem rządu. Przed samą śmiercią prezydent Raczkiewicz zmienił następcę i mianował nim Augusta Zaleskiego, który był ministrem spraw zagranicznych w latach 1926-33 a później także w koalicyjnym rządzie Sikorskiego. W Paryżu i Londynie większość stronnictw zaakceptowała tę zmianę, która została ogłoszona dopiero po śmierci prezydenta Raczkiewicza. Ponieważ jednak ówczesny premier Arciszewski nie akceptował tej zmiany - PPS wyszło z rządu i przeszło do opozycji. W 1949r. powstała tzw. Rada Polityczna, która składała się z PPS, Stronnictwa Narodowego i stronnictwa Niepodległość i Demokracja w skrócie NiD, które powstało na emigracji i któremu przewodził R. Piłsudski. Wspomniana Rada Polityczna wspólnie z Amerykanami zaangażowała się w latach 1951-52 do prowadzenia wywiadu w Polsce. Zakończyło się to kompromitacja i słynną Aferą Berga. Ludzie odpowiedzialni za tę Aferę wzięli od Amerykanów ponad 2 mln dolarów na wywiad. Większość z tych pieniędzy znalazła się jednak w kasach partyjnych tych panów, względnie poszła na kupno ich domów w Londynie. To co zostało, przeznaczono na wywiad, działał on jednak źle, był ciągle rozszyfrowywany i ciągle znajdowano "wtyczki" wysłane specjalnie z kraju by go rozszyfrować. Nic więc dziwnego, że kiedy gen. Sosnkowski prowadził rozmowy o zjednoczeniu - prezydent Zaleski był zdania, że w żadnym wypadku żadnego zjednoczenia nie podpisze o ile znajdą się w nowym rządzie ludzie odpowiedzialni za Aferę Berga.


Waszyngton1974 r.

Rozmowy zjednoczeniowe nie zostały pomyślnie zakończone. W sierpniu 1954r. gen. Anders wypowiedział posłuszeństwo prezydentowi Zaleskiemu. Powstał wówczas tzw. trójgłowy prezydent, w zastępstwie prezydenta Anders i jego obóz utworzyli tzw. Radę Trzech składającą się oczywiście z gen. Andersa a także z ambasadora Raczyńskiego i Tomasza Arciszewskiego. Skład tej Rady zmieniał się wielokrotnie, niemniej istniała ona do śmierci prezydenta Zaleskiego.

- Ilu było kandydatów na następcę prezydenta Zaleskiego?

Ogółem było 9 następców prezydenta mianowanych przez Zalewskiego. Nie wszystkie nominacje były ogłaszane. Sam gen. Anders był też przez jakiś czas następca prezydenta, później był nim książę Sapieha będący na emigracji w Kenii, mianowanym następca prezydenta byli także Aleksander Zawisza, prof. Ostrowski.

Ja w tamtym czasie w kilku kolejnych rządach emigracyjnych piastowałem funkcje ministra informacji oraz ministra spraw wewnętrznych i krajowych. We wrześniu 1971r. prezydent Zaleski mianował mnie następcą. Miał on już prawie 88 lat i funkcjonował na urzędzie przez prawie 25 lat. Oczywiście w żadnym wypadku i pod żadnymi naciskami nie zamierzał ustąpić z urzędu.

- Co się wydarzyło gdy zmarł Anders?

Gdy zmarł gen. Anders Rada Trzech stała się ciałem drugorzędnym i przekazała na rzecz Ostrowskiego (również starszego pana po 80-ątce) swoje uprawnienia. Po rezygnacji Ostrowskiego prezydentem i następcą został Raczyński a po nim Sabat będący przez wszystkie te lata kierownikiem egzekutywy Zjednoczenia Narodowego.

Niepisaną zasadą było, że po 7 latach każdy obejmujący urząd premiera winien zrezygnować z funkcji, niemniej nie było to zapisane w konstytucji, bo ci co tworzyli konstytucję nie przypuszczali, że przez 50 lat będzie istnieć emigracja polityczna, która będzie chciała utrzymywać ciągłość polityczną. Uważam, że utrzymanie ciągłości politycznej jest bardzo ważne. Gdyby ona została zachowana, inaczej wyglądałaby chociażby kwestia długu zagranicznego zaciągniętego za czasów PRL. Wystarczyłoby, by ten czy inny pan wrócił do kraju na 2 - 3 dni jako legalny prezydent i oświadczył, że nie akceptuje długów zaciągniętych przez PRL i następnie przekazał władze komukolwiek.

- Dlaczego w sposób właściwy nie jest pan w Polsce honorowany

- Przypuszczam, że do pewnego stopnia wynika to z faktu iż grupa z panem Kaczorowskim, następcy Rady Trzech, czyli ci którzy nie rozliczyli się m.in. ze skutków tragicznej afery Bergu, na czele miała może lepsze niż my kontakty z rządzącą wówczas w kraju lewicą. My mieliśmy kontakty z Wałęsą i Solidarnością Walczącą, i na początku Wałęsa skłonny był uznać właśnie nas, o czym zapewne wszyscy w kraju wiedzą. Z drugiej strony prawdą jest że aż tak bardzo nie zabiegaliśmy o to uznanie, bo właściwie co ono daje?


Juliusz Nowina Sokolnicki w Japonii
(archiwum Juliusz Nowina Sokolnicki)

- Urząd, kancelarie w Warszawie ..

- To tak, ale jak słyszę coraz więcej ludzi ma już podobno dosyć tego pana, który gdziekolwiek się pojawi otrzymuje honorowe obywatelstwa. Zawsze jest on do pewnego stopnia rywalem obecnie urzędującego prezydenta.

- Czy prezydent Kwaśniewski czynił jakieś próby nawiązania z Panem kontaktów.

- Ja też nie czyniłem żadnych prób nawiązania z nim kontaktów. Sądzę, że jako prezydent jest na miejscu, nic nie można mu zarzucić w reprezentacji kraju za granicą, zawsze zachowuje się odpowiednio a ja nie chcę być w żadnym wypadku zaangażowany politycznie w Polsce. Mogę tylko powiedzieć, że w Polsce jest za dużo partii politycznych. Ich liczbę raczej można by zredukować do 3-4. System demokratyczny jest dobry, gdy istnieje pewne naturalne ograniczenie rozwoju partii politycznych, ale u nas jeszcze tego naturalnego ograniczenia nie ma.

- W jaki sposób spędził Książę czas II wojny światowej

- W czasie wojny byłem przez pewien czas w Warszawie a później w Lubelskiem, gdzie brałem udział w tzw. "Grupie Wolnych" związanej z NSZ. Byłem nawet aresztowany i siedziałem na Pawiaku za dystrybucję gazet. Paradoksalnie wolność zawdzięczam gestapo. Jest to bardzo zabawna historia. Bodajże w 1942r. na stacji w Kraśniku zostałem aresztowany. Niemcy często urządzali w ten sposób łapanki i wywozili ludzi do obozu lub do pracy w Rzeszy. Na stacji kolejowej w Kraśniku wszystkich wyrzucono z pociągu, zamknięto w poczekalni i przeszukano. Przy trzech osobach w tym także u mnie znaleziono podziemne wydawnictwo. Zieloni żandarmi, którzy nas zatrzymali chcieli nas z miejsca rozstrzelać. Szczęściem przyjechało gestapo. Gestapowcy ubrani po cywilnemu powiedzieli, że zabierają nas na przesłuchanie. Prowadzili nas na piechotę przez las do pobliskiego miasteczka. W pewnym momencie każdy z nas rzucił się w lasek do ucieczki. Niemcy z reguły nie gonili uciekających bo bali się leśnej partyzantki. Oddali więc kilka strzałów za nami i na tym się skończyło.

- Jak ocenia okres prezydentury przypadający na lata 1972-90

- Największym naszym osiągnięciem było utworzenie Rady Środkowo Europejskiej, powstała ona w 1986r. po wielu latach negocjacji z innymi rządami emigracyjnymi. Poza nami w jej skald wchodzili także Bułgaria, Albania, Rumunia, Czechosłowacja, Estonia - w sumie 7 rządów krajów środkowej Europy. Nasze konferencje zawsze odbywały się w USA w Nowym Jorku, życzenia i gratulacje wysyłali nam nawet tacy ludzie jak ówczesny wiceprezydent J. Bush, w obradach uczestniczyli także przedstawiciele króla Michała z Rumunii. Nam, uczestnikom Rady chodziło o to, by na wypadek wyzwolenia naszych krajów, zgrupować je i przygotować ekonomicznie wcześniej do wspólnego wejścia do krajów unii europejskiej, w której poziom życia był o wiele wyższy niż u nas.


(od lewej: Michał Karczewski Wołk,
Andrzej Kępiński i Juliusz Nowina Sokolnicki)

- Czy w tym czasie rządy PRL w jakiś sposób kontaktowały się z rządem emigracyjnym

- Nie, pewne kontakty były jeszcze w latach 50-tych, kiedy to różni przedstawiciele ówczesnych polskich rządów przyjeżdżali do Anglii czy Ameryki starając się zwerbować zwolenników do współpracy z nimi. Ja też miałem takie wizyty. Później jednak te kontakty wygasły.

- Jak wyglądało przekazanie insygniów władzy nowowybranemu polskiemu prezydentowi generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu a później Lechowi Wałęsie

- O ile chodzi o nas, to my przekazaliśmy insygnia władzy listownie. Za pośrednictwem prof. Tyczki, który był prezesem Trybunału Konstytucyjnego przekazaliśmy dokument marszałkowi Senatu prof. Stelmachowskiemu.Jeśli chodzi o drugiego prezydenta (Kaczarowskiego - przypis AK), to wiemy tylko tyle, że formalnie rzecz biorąc żadnego przekazania władzy nie było, bo Wałęsa już został zaprzysiężony na prezydenta. Przywieziono więc tylko przedwojenną konstytucję, insygnia (ukradzione po śmierci prezydenta Zaleskiego przez obóz przeciwny Sokolnickiemu, z którym związany jest Kaczorowski - przypisek AK), chorągiew, ale żadnego dokumentu przekazania władzy nie podpisano. Nawet wg jednej z teorii pana Stolarczyka z Gdańska do tej pory w Polsce istnieje wakat na stanowisko prezydenta., bo właściwie nikt z zagranicy tej władzy na podstawie konstytucji kwietniowej nie przekazał. Zgodnie z tą teorią kardynał Glemp winien być interreksem i nadzorować nowe wybory prezydenckie... Myślę jednak, że to zbyt daleko posunięta interpretacja, skoro w kraju odbyły się już wolne wybory prezydenckie.

- Kiedy i w jakich okolicznościach powstał Order Św. Stanisława

- Order Św. Stanisława został powołany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1765r. był wówczas orderem charytatywnym, dlatego też pierwszych 100 kawalerów orderu zobowiązanych zostało do utrzymywania Biblioteki Królewskiej i Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie. Po 1795r. order zniknął, później został wznowiony przez Fryderyka Augusta księcia warszawskiego i istniał w tej formie do 1814r. Ponownie wznowił go car Aleksander I za czasów Królestwa Polskiego. Po powstaniu listopadowym w 1830 r. tak jak i inne polskie ordery m.in. także virtuti militari order Św. Stanisława został wcielony do orderów rosyjskich zajmując 5-6 miejsce w hierarchii ówczesnych orderów. W tym czasie zgodnie z nowym zwyczajem wszyscy otrzymujący ten order otrzymywali równocześnie nobilitację szlachecką, dotyczyło to oczywiście tylko I kl. orderu. Za czasów rosyjskich istniał także wojskowy order Św. Stanisława, który wyglądał inaczej i miał 2 skrzyżowane miecze, przyznawano go za zasługi na polu militarnym. Po abdykacji cara Mikołaja II w 1917r. order zanikł, nie został wznowiony w Polsce powojennej prawdopodobnie dlatego, że w tym czasie było w Polsce zbyt dużo Rosjan, którzy go posiadali. Carowie rosyjscy bardzo często go nadawali np. cudzoziemcom w czasie podróży zagranicznych, stąd też stał się on często spotykany. Sam widziałem kilka egzemplarzy tego orderu w gablotach pod szkłem w różnych domach europejskich, których przodkowie otrzymali go z rąk cara Mikołaja I lub Aleksandra II.

W 1979r. kiedy przypadała 900 rocznica śmierci Św. Stanisława i Ojciec Święty wydał nawet specjalna homilię poświęconą temu świętemu - postanowiliśmy odnowić order Św. Stanisława na emigracji. Stworzyliśmy z niego order niezależny od instytucji państwowych.


Juliusz Nowina Sokolnicki i żona Avril w Muzeum Wojska w Poznaniu, maj 2002r.

 

- W jaki sposób dom rodziny wpłynął na wybór pańskiej drogi życiowej?

- Ze strony mojego ojca i matki zawsze byli ludzie bardzo patriotycznie nastawieni do życia, którzy wierzyli w służbę dla ojczyzny. Ojciec mój miał bardziej zainteresowania gospodarczo finansowe niż polityczne, ale mieliśmy w rodzinie zaraz przed wojną dwóch ambasadorów - jednego w Turcji, drugiego w Szwecji i Finlandii, który w czasie II wojny światowej był nawet zastępcą Kota w Moskwie w 1941r. Później napisał wspomnienia o swoich latach wojennych. Z tym stryjem kontaktowałem się bardzo długo i często, bo aż do jego śmierci w latach 80-tych. Stryj żył w Finlandii, zmarł w wieku 90 lat. Było to o tyle ciekawe, że ożenił się z Finlandką, z dziećmi rozmawiał po szwedzku, jego synowie nie znają więc polskiego i istnieją w kulturze skandynawskiej.

- Jakie Książę otrzymał w Polsce wykształcenie?

- W Polsce ukończyłem liceum i miałem studiować historię kiedy wybuchła II wojna światowa. Później studiowałem historię w Anglii na Wolnym Uniwersytecie w sposób korespondencyjny, gdyż na studia dzienne nie miałem czasu. Każdy z nas przecież w Anglii musiał pracować i zarabiać na życie, a więc na działalność polityczną był czas jedynie w godzinach wieczornych. Do tej pory interesuję się historią. m.in. przygotowałem do druku I tom (niestety wyjdzie w Anglii po angielsku) alfabetyczną chronologię królów i prezydentów poszczególnych państw wraz z ich biografiami. Uważam, że chronologia jest bardzo ważną podstawą historii, porządkuje historię. Jednocześnie bardzo interesuję się genealogią. Przez lata zbierałem materiały do historii własnej rodziny, by opisać ją w całości. Już teraz mam napisane 500 stron druku. Będę prostować niektóre mity powielane przez heraldyków, niemniej muszę przyznać, że tych przekłamań dotyczących mojej rodziny nie było aż tak dużo. Historia zaczyna się w 1284r. z tego to bowiem roku pochodzą pierwsze materialne dokumenty dotyczące rodziny Sokolnickich. Są to pieczęć i herb. Okres wcześniejszy jest niemożliwy do udokumentowania. Moja rodzina pochodzi z Sokolnik koło Gniezna, małej wsi z drewnianym kościołem leżącej miedzy Gnieznem a Kłęckiem. Oczywiście później rodzina rozeszła się po całej Wielkopolsce. Jedna gałąź przeszła nawet na Mazowsze w okolice Ciechanowa. Z tej właśnie gałęzi mazowieckiej mam dużo krewnych w Ameryce. Jeden nawet z mojej rodziny otrzymał order Św. Stanisława, ale po polsku już nie mówi.

- A dlaczego Książę tak dobrze mówi po polsku, będąc przeszło 50 lat poza krajem

- Zawsze działałem politycznie, i to mi pomogło zachować język, w domu bowiem mówiłem tylko po angielsku. Wszystkie moje żony były Angielkami, i żadna nie mówiła po polsku a ja nie miałem cierpliwości by je uczyć języka.

- Którego z przodków darzy Książę jakąś szczególną estymą?

- Bardzo interesująca jest postać kasztelana Gabriela z Międzyrzecza, który sprawował tę funkcję w latach 1685-88 i zbił dość dużą fortunę w okolicach Kalisza. Jego najmłodszy syn Piotr Antoni ufundował później kaplicę żołnierską w Kościele Reformatorów w Kaliszu. Prócz kaplicy do dnia dzisiejszego zachowała się także tablica w trzech językach informująca o jego fundacji oraz piękny grobowiec Piotra Antoniego. Zmarł bowiem jako mnich złożywszy wszystkie urzędy państwowe. W kaplicy pochowani są także jego żona i najstarszy syn. Ja pochodzę od jego młodszego syna Jana Nepomucena, który spoczywa na Miejskiej Górce w Goruszkach koło Gostynia. Był równie pobożny jak brat, ale w przeciwieństwie do niego nie chciał żadnego wspaniałego grobowca. Będąc teraz w Poznaniu chciałem zobaczyć jakie jeszcze pamiątki rodzinne pozostały po Sokolnickich, ale musze przyznać, że nie ma ich zbyt dużo. Jest nieco pamiątek po gen. Michale Sokolnickim w Muzeum Wojska w Poznaniu. Także do Poznania wróciły niektóre pamiątki rodzinne które miał prof. Gabriel Sokolnicki we Lwowie, który przed wojna był rektorem Politechniki Lwowskiej i po przyłączeniu Lwowa do ZSRR został tam i przyjął obywatelstwo radzieckie. Później pracował przy elektryfikacji Ukrainy, figurował nawet w encyklopedii radzieckiej jako ich uczony. Dożył 97 lat. Gdy umarł jego pamiątki rodzinne m.in. portret gen Michała Sokolnickiego zostały przekazane do Poznania i są w Muzeum Wojska.

Historię rodziny zamka mój życiorys i życiorysy wszystkich żyjących jeszcze członkówrodziny. Zebrałem ponad 300 fotografii przeważnie z XIX i XX wieku. Niestety nie wszystkie udało się ocalić. Mało pamiątek pozostało po Michale Sokolnickim który za czasów Piłsudskiego był ambasadorem Polski w Turcji. Po zakończeniu wojny został tam na stałe, gdy zmarł Turcy wszystko co miał w mieszkaniu wynieśli na bazar. Zachowały się jedynie zdjęcia portretów ojca Generała Michała Franciszka Piotra.

Miałem 25 lat gdy przyjechałem do Anglii. Gdy PKPR przechodził na status cywilny każdy z nas musiał sam znaleźć sobie pracę. Większość ze względu na słabą znajomość języka nie miała dużej możliwości pracy. Nie pomogły nawet koneksje rodzinne. Przez pierwsze 4 lata pobytu pracowałem na kolei czyszcząc parowozy. Wchodziło się do gorącego jeszcze parowozu, by wyczyścić go z sadzy. Dwa parowozy
robiło się na zmianę, chociaż można było o wiele więcej, ale wówczas pozycja związków zawodowych była tak silna w Anglii, że to one wyznaczały normy pracy dla robotnika. Resztę więc czasu siedziało się w kantynie pijąc herbatę. W latach 70 -tych byłem kierownikiem wielkiego supermarketu Tesco w Londynie. Bardzo dobrze zarabiałem, choć była to praca bardzo absorbująca, trzeba było pracować nawet do 9 -tej wieczorem.

- W jaki sposób przystał książę do emigracji?

- Na emigracji przystałem do Piłsudczyków, bo zawsze miałem sentyment do osoby Marszałka. Jedna z moich krewnych ze strony matki, pani Daniłowska, żona pisarza Gustawa Daniłowskiego, przyjaźniła się z Marszałkiem. Gdy miałem 10 lat zabrała mnie
do Belwederu. Miałem więc tę przyjemność, że mogłem poznać go osobiście i oglądnąć jego ordery. Zupełnie naturalnie na emigracji przystąpiłem więc do środowiska Piłsudczyków, ludzi którzy przed wojna wchodzili w skład polskiego rządu.

- Nie myślał Książę o powrocie do kraju?

- Widziałem przez 3 miesiące na wschodzie jak wygląda gospodarka pod ich okupacją sowiecką, nie miałem więc złudzeń, że oni tak szybko z Polski nie wyjdą. Po 1956r. nastąpiły w kraju pewne zmiany i raczej widziałem możliwość, że zbiegiem lat ten system straci na ostrości. I do tego doszło. Przemiany przyśpieszyło nadejście Gorbaczowa i pieriestrojka, ale przypuszczam, że i bez tego zmiany by nastąpiły w kierunku liberalizacji systemu, tak jak teraz odbywa się to w Chinach. Do Polski po raz pierwszy przyjechałem w 1994r. na pierwszą inwestyturę orderu Św. Stanisława, która odbyła się w Warszawie. Stolica była trudna do poznania.


Juliusz Nowina Sokolnicki w Kałkowie - Godowie 2002r.

27 kwietnia 2002 r.
Rozmawiał: Andrzej Kępiński
Rozmowa jest autoryzowana

Zdjęcia: archiwum J. Nowina Sokolnicki, J. Stopka

 

 
do góry
| BO!Tutaj | Redakcja | Archiwum | Poczta |


Redakcja BO!Tutaj
Design by Dorota Reszke 2003

Serwis hostowany przez:





stat4u