Nr 1 (rok I) 18 grudnia 2002        ISDN 1640-7393
BO!Tutaj   Twój tygodnik
cieplice-jelenia góra-janowice wielkie-jeżów sudecki-karpacz-kowary-mysłakowice orle-piechowice-podgórzyn-sobieszów-stara kamienica-szklarska poręba-zabobrze bogatynia-bolesławiec-kamienna góra-lubań śląski-lwówek śląski-zgorzelec




Kosmiczny skandal  NBP do kontroli 284 mld $ dla Polski  Quo vadis Ukraino  Tron na Ukrainie  Budujemy pomnik  

! Ktoś mnie prowadzi
z Peterem Trimbacherem, autorem książki
pt. "Austria-Polska" rozmawia ANDRZEJ KĘPIŃSKI




Peter Trimbacher




Album Austria-Polska


- Jak na Austriaka mówi Pan dość dobrze po Polsku.

- Uczyłem się języka polskiego od Polaków, od 1982 r, od stanu wojennego. Wówczas do Austrii przyjechało wielu Pana rodaków. Dla mnie zbiegło się to z koniecznością remontu zamku w Plankeinstein, który wcześniej nabyłem. Polacy mają złote ręce i były mi one bardzo przydatne w pracach remontowych. Skorzystałem z ich umiejętności i pracowitości. A kontakt z polskimi fachowcami zmusił mnie do obcowania z językiem polskim. Z czasem zacząłem czytać książki. I nagle odkryłem zupełnie nowy świat, bo oto na przykład przeczytałem książkę " Bitwa pod Raszynem" o wojnie polsko-austriackiej 1809 r, wojnie u nas całkowicie przemilczanej . Wojnie przez Austrię przegranej . A kiedy zacząłem się mocniej interesować historią Polski nagle okazało się, że związki Austrii z Polska są różnorakie i sięgają wieków. Przykładowo, Habsgurdzy 11 razy żenili się z Polkami. Także królowie Polscy żenili się z Austriaczkami...

- A Pan ma dorastających już synów z Polką.

- Petera i Paula. To właśnie im dedykuję moją książkę. Mówią oni biegle po polsku, bo ich polska babcia wychowywała w dzieciństwie. Niemieckiego nauczyli się tutaj, w Plankeinstein, w Austrii, a angielskiego w Australii gdzie dojrzewają. Należą do kultur trzech języków, z tego też powodu książkę wydałem w tych właśnie trzech językach. Na każdej stronie znajdują się trzy szpalty tekstu. Z lewej strony karty jest tekst polski, w kolorze czerwonym, bo Polacy są serdecznymi ludźmi a Polska jest ciepłym krajem, pośrodku angielski, w kolorze zielonym, a po prawej stronie niemiecki, na niebiesko- kolor tak chłodny jak Niemcy. Pragnę, aby moi synowie i ich środowiska poznali swoje korzenie i byli dumni z kraju pochodzenia ich matki.

- I po to napisał Pan tę książkę i wydał ją własnym sumptem?
- Jak powiedziałem już wcześniej zacząłem poznawać nieznany mi świat. Chciałem pojąć dlaczego mój ojciec walczył w Galicji w 1915 r, gdzie został ranny. I zapragnąłem głębiej poznać historie obu naszych krajów. Pomagały mi w tym podróże po Polsce podczas których wiele fotografowałem i moja wiedza architekta. Wy nie doceniacie tego co macie...

- Dlatego w swojej książce napisał Pan m.in. że gdyby nie było Rzymu Rzymem byłby Kraków?


- Tak. A poznając Wasz kraj okryłem w sobie pasję historyka.

- Książka jest też bogato ilustrowana mapami...

-...które sporządziłem osobiście kredkami. Uważam siebie za romantyka. Dlatego zamiast luksusowej limuzyny kupiłem zamek w Plankeinstein. Zawsze marzyłem o tym by mieszkać na zamku i tak się stało. Wcześniej oczywiście musiałem ruinę doprowadzić do użytku. A kiedy dowiedziałem się, iż okres od marca 2002 do marca 2003 ogłoszono polskim rokiem w Austrii zamarzyłem by zaistnieć w tym wydarzeniu wydając swoją książkę. Co też uczyniłem.

- A nie boi się Pan, amator od historii, że zniszczą Pana historycy i wytkną niekompetencję?

- Aby uniknąć merytorycznych wpadek poprosiłem o pomoc konsultantów, zawodowców od historii , bo za takich ich uważam, czyli dr Jerzego Polaka i Richarda Voughan Rowlands, Walijczyka, którego profesorem był słynny Norman Davies. A błędy? Jeżeli są to mam nadzieje, że nie będą to gafy popełniane przez innych, a polegające na przykład na wmawianiu, że Bolesław Śmiały, morderca biskupa Stanisława ogłoszonego później świętym, zmarł na Węgrzech, podczas gdy zmarł on w Austrii. Na pewno też w mojej książce nie piszę, że Poniatowski pertraktował z Suworowem, a tak niektórzy podają, choć Suworow przed tymi rzekomymi pertraktacjami z Poniatowskim już nie żył od 9 lat. Rozróżniam też arcyksięcia Ferdynanda od Ferdynanda z Toscanii...

- ?

- Powszechnie podaje się, że kiedy w 1809 r Austriacy wtargnęli do Polski, ich dowódcą był arcyksiąże Ferdynand, brat cesarza Austrii. Rzeczywiście, cesarz miał brata Ferdynada, ale Polskę zaatakował inny Ferdynad - Ferdynad d'Este z Toscanii i był to bratanek cesarza z Modeny.

- Promocja Pańskiej książki w Austrii odbyła się na pańskim zamku w czasie niecodziennej uroczystości - Inwestytury Orderu Swiętego Stanisława, polskiego charytatywnego zakonu...

- A ja sam zostałem kawalerem tego Orderu w którego szeregi przyjął mnie Juliusz Nowina Sokolnicki, Ósmy Wielki Mistrz tego zakonu, były prezydent Polski na uchodźstwie. Kiedy pisałem moją książkę zetknąłem się z postacią Michała Sokolnickiego, praktycznie był on prawą ręką księcia Poniatowskiego i odegrał kluczową role w wojnie 1809 r. Ale nigdy nie przypuszczałem, że będzie mi dane poznać żyjącego jeszcze księcia Juliusza i że zostanę kawalerem Orderu o którym też wcześniej wiele ciekawego słyszałem. Czasami mam wrażenie, że ktoś mnie prowadzi przez życie.

- Dziękuję za rozmowę.

do góry



Redakcja BO!Tutaj

Design by Dorota Reszke 2003

Serwis hostowany przez: