Redakcja      Archiwum      Poczta    Księga gości 
 
BO!Tutaj  
Twój tygodnik Kijów - Warszawa - Nowy Jork - Jelenia Góra

  Nr 5 (rok II)             08 marzec 2005

W numerze:
boKonstytucja

Konstytucja 1935 r polską racją stanu

Rozmowa z Juliuszem Nowina Sokolnickim, prezydentem Polski na uchodźstwie, Wielkim Mistrzem Orderu Świętego Stanisława odbyta 4 października 2004 w Colchester (Anglia)
 
bo! Bilion USD dla Polski

POLSKĄ RACJĄ STANU POWRÓT DO KONSTYTUCJI 1935 r!
Przed opinia publiczną skrywana jest prawda o tym, że Polsce i Polakom należą się bilionowe odszkodowania, bo za straty nam wyrządzone przez hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosje powinni nam zapłacić ich spadkobiercy - współczesne Niemcy i Rosja.
 
bo! WIWAT JUSZCZENKO! WIWAT TYMOSZENKO!



sikorski_m.jpg (5.2 KB) Kiedy we wrześniu ubiegłego roku podróżowałem po Ukrainie na Krymie, w Odessie i Kijowie spotykałem Ukraińców pewnych co do dwóch spraw: - że nie będą głosować na człowieka ustępującego prezydenta Leonida Kuczmy, gdyż Ukraina potrzebuje zmiany...
 

bo!

BO! w plastikowej Europie

UNIA ZDRADY


solol_m.jpg (5.5 KB) Kiedy jesteś w Poczdamie nie sposób zadumać się nad sensem słowa sojusznik. To tu po zdradzieckiej dla Polski konferencji w Jałcie wbito w sposób ostateczny nóż w plecy sojusznikowi aliantów walczącemu o naszą i waszą wolność: Polsce.
 
 

Premierowi Belce na przebudzenie
NA POMOC

Z ławy sądowej - c.d.
bo! Rzecznik Praw Obywatelskich

LIST OTWARTY

Teoretycznie sądy i prokuratury powinny być niezależne od polityków i innych nacisków po to by mogły czynić sprawiedliwość. Bo teoretycznie w sądach i prokuraturach pracują najlepsi z najlepszych - najsprawiedliwsi. A w praktyce?
 
bo!

Kazanie o zdradzie stanu księdza Henryka Jankowskiego, Gdańsk 19.09.2004r.

NARZĘDZIA ZNIEWOLENIA NARODU POZOSTAJĄ TE SAME

"Błąd kryje się w koncepcji ludzkiej wolności oderwanej od posłuszeństwa prawdzie, a zatem również od obowiązku poszanowania praw innych ludzi.

 
bo! Majka AN OPEN LETTER TO THE EUROPEAN PARLIAMENT
    LIST OTWARTY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO
Co z tą Polską ? Właśnie!!! Jest, to między innymi powód napisania przeze mnie tego listu do Pana. Tytuł programu trafnie postawiony, ale uważam, że bardziej idzie w nim o typowe --- talk-show, a nie o prawdę i dobro Naszego kraju.
 
bo! Instytut Sikorskiego w Londynie - instytutem oszustów?
Dnia 6 października 2004 r po godzinie 14.00 odwiedziliśmy Instytut Polski i Muzeum im. Generała Sikorskiego w Londynie. Instytucja ta znajduje się w efektownej kamienicy przy Prince's Gate 20, w samym centrum Londynu.
 
bo! Nazwisko? Dobry towar!
  Od wielu lat w naszym kraju toczy się dyskusja o tym kto jest kim. I choć dyskusja ta toczy się w kawiarniach, restauracjach, w przedziałach PKP i autobusach nie ma jej na łamach prasy.
 
bo!

Żółkiew - Chocim - Zbaraż - Kamieniec Podolski - Bar

Z Kresów Rzeczypospolitej

  Na przełomie października i listopada 2004r. zespół redakcji Bo!Tutaj pojechał na Ukrainę. W drodze do Kijowa zwiedziliśmy Żółkiew, Chocim, Zbaraż, Kamieniec Podolski, Bar. Wspomnień mamy mnóstwo, aczkolwiek o jednym trzeba pamiętać.
































stat4u

Żółkiew - Chocim - Zbaraż - Kamieniec Podolski - Bar

Z Kresów Rzeczypospolitej


Na przełomie października i listopada 2004r. zespół redakcji Bo!Tutaj pojechał na Ukrainę. W drodze do Kijowa zwiedziliśmy Żółkiew, Chocim, Zbaraż, Kamieniec Podolski, Bar. Wspomnień mamy mnóstwo, aczkolwiek o jednym trzeba pamiętać.


Jadąc szlakiem "Pana Wołodyjowskiego" trzeba się uzbroić w solidną wiedzę historyczną, bo sprzedawane na miejscu popularne turystyczne przewodniki czy foldery - z historii tych ziem skrzętnie usuwają informacje mówiące o polskości tych terenów, dotyczy to także polskich rodów magnackich czy królewskich od wieków zamieszkujących Kresy Rzeczypospolitej. Ukraińcy piszą dziś "swoją historię" o nas zapominając lub nas marginalizując. Wyjątkiem w tej publicystyce-propagandzie stanowi dwujęzyczny ( polsko-ukraiński) album-przewodnik pt."Żółkiew" Zenowija Pidperyhora. Autor dysponując dużą wiedzą historyczną przedstawił pełną historię miasta i czasów. Zenowij był także naszym osobistym przewodnikiem po Żółkwi i Lwowie, za co jeszcze raz mu dziękujemy.

 

Żółkiew to dziś małe prowincjonalne miasteczko liczące nie więcej niż 13 tys mieszkańców, położone 30 km od Lwowa. Przed wiekami było to wielokulturowe miasto i przede wszystkim siedziba magnacka przyszłego króla Polski Jan III Sobieskiego. Nazwa pochodzi od nazwy rodowego gniazda Żółkiewskich. Miasto założył hetman i kanclerz wielki koronny Stanisław Żółkiewski niepospolity wódz i człowiek, wychowanek Jana Zamoyskiego, bohater walk z Turkami i Moskwą. Uznawany przez potomnych za symbol patriotyzmu i poświęcenia dla spraw publicznych.

Miasto jest częścią historii Polski. To spod murów zamku w Żółkwi w 1610r. hetman koronny Stanisław Żółkiewski rozpoczął swoją wyprawę na Moskwę. Poległ 10 lat później w bitwie z Turkami pod Cecorą. Była to jego ( miał wówczas 70 lat) pierwsza i ostatnia klęska, w obliczu przegranej odmówił ucieczki z pola walki. W stroju prostego żołnierza został zabity przez Turka a jego głowę Sułtan kazał zatknąć na murach pałacu w Stanbule.

W 1683 r. właśnie tutaj siebie na zamku król Polski Jan III Sobieski fetował wielkie zwycięstwo nad Turkami pod Wiedniem.

W XVIII w. miasto i dobra te kupili Radziwiłłowie ( 1740r. ks. Michał Kazimierz Radziwiłł) i władali nim do roku 1787. Po II wojnie światowej sowieci nadali mu nazwę Niestierów, obecnie wróciło ono do pierwotnej nazwy Żółkiew.

W czasie wojny północnej w latach 1706-07 w zamku stacjonował rosyjski car Piotr I. Przyjeżdżał tu wówczas hetman Iwan Mazepa. W 1941 r. w jego wieży NKWD rozstrzeliwało Polaków i Ukraińców. Nic wiec dziwnego, że Sowieci robili wszystko by to historyczne miasto zniknęło z mapy i świadomości jej mieszkańców tak Polaków jak i Ukraińców. Niestety dużo im się udało. Zamek jest w połowie zrujnowany a samo miasteczko, bez mieszczaństwa czy elity kulturalnej - jest dzisiaj jedynie miejscem handlu i drobnych zakupów. Trzeba czasu, by to odbudować.

Żółkiew w założeniu fundatora to renesansowe miasto idealne, osiedlać się tu mogli przedstawiciele różnych nacji: Polacy, Rusini, Ormianie, Żydzi. Do dziś zachowały się ich świątynie : kościół św. Wawrzyńca (obecnie odnawiany), synagoga (nieczynna) i cerkiew Bazylianów pod wezwaniem Narodzenia Chrystusa.

Zamek Sobieskich przylegający do rynku również miał zniknąć z życia. Nieodnawiany i zapuszczony, z przypadkowymi lokatorami bez renowacji na pewno nie wytrzymałby kolejnych wieków. A była to rezydencja magnacka należąca do najwspanialszych na Rusi Halickiej. Za czasów Sobieskich obok zamku założono ogród z winnicami, cieplarniami, wolierami dla zwierząt egzotycznych. Ze strony południowej założono park w stylu francuskim, ogrodzonym szpalerami z cisów, z fontanna, altankami, ścianą podporową z balustradą ozdobiona rzeźbami. Zbudowano też łaźnie królewskie ozdobione złoconymi wannami i kominkami. Z tych wspaniałości nic już nie zostało.

Budując miasto - rezydencję hetman Żółkiewski nie żałował środków - dla jej wzniesienia zaprosił najlepszych architektów ze Lwowa z pochodzenia Włochów. Byli to Paweł Szczęśliwy, Ambroży Przychylny i Paweł Rzymianin. Przykładem takiej wspaniałości architektonicznej jest kościół Św. Wawrzyńca. Militarne atrybuty miały podkreślać wojenne bohaterstwo fundatorów, co znalazło wyraz również w wystroju wnętrza kościoła, który pod koniec XVII wieku przekształcono w panteon rycerskiej sławy wodzów Rzeczypospolitej. Ogromne obrazy "Bitwa pod Wiedniem", "Bitwa pod Parkanami", "Bitwa pod Chocimiem" - sławiły zwycięstwa Jana Sobieskiego nad Turkami , a wiktorię Stanisława Żółkiewskiego przypominał obraz "Bitwa pod Kłuszynem". Wszystkie te płótna są obecnie na zamku w Olesku, bo za czasów sowieckich kościół służył za magazyn.

 

 

Nocleg znaleźliśmy przypadkowo, w jedynym jak się później okazało sportowym hotelu w mieście. Standard - poniżej jednej gwiazdki ale nie wybrzydzajmy, w końcu nie było tak źle. Uprzedzono nas, że rano może nie być wody.....więc oczywiście napuściliśmy trochę do wiadra i ruszyliśmy na miasto. Tego co później przeżyła moja wątroba, nie jestem w stanie opisać. Pamiętam koniak Desna, parówki ( u nas już takich smaków nie ma), szampana krymskiego, w porywach przebijający francuskiego i.....rano gdy mgła jeszcze nie opadła ruszyliśmy na twierdzę czyli "krepast". A tu nieoczekiwanie w kawiarni "Forteca" za 20 hrywien sprzedawali wino "Lenin" z oryginalnym portretem wodza rewolucji. Dyrekcja zrobiła więc odpowiedni zakup.

Moc i potęga - tak najkrócej można scharakteryzować twierdze chocimską. Ale dla Ukraińców Chocim to jedynie rok 1621r. - czyli wspólna polsko-kozacka obrona twierdzy przed Turkami. Tę rocznice podkreślają i wystawa w środku twierdzy, i foldery. A przed samym wejściem do twierdzy w 1991r. umieszczono pomnik hetmana Petra Sahajdacznego kozackiego bohatera historycznej bitwy. Na Sobieskiego zabrakło miejsca. Zwiedzając twierdzę natknęliśmy się na przewodnika turystycznego ( starszego pana) który grupce uczniów ukraińskich tłumaczył, że obroną Chocimia kierował król Litewski Karol Chodkiewicz! Nie wiem skąd te kłamstwa, bo Karol Chodkiewicz był hetmanem litewskim wojsk Korony czyli Rzeczpospolitej, a o tym przewodnik już nie wspomniał.

A oto co znalazłam na ten temat w "Historii Ukrainy" Władysława A. Serczyka:

W połowie sierpnia 1621 armia Turecka przeszła Dunaj i doszła pod Białogród. Kozacy byli także gotowi do walki. 20 sierpnia polskie oddziały dowodzone przez hetmana Karola Chodkiewicza również przeszły przez rzekę i stanęły w bezpośrednim sąsiedztwie Chocimia. Nazajutrz do Chocimia przybył Sahajdaczny.

Kozacy zrzucili z urzędu dotychczasowego hetmana Borodawkę i powołali Sahajdacznego. Ten miał za sobą już uznanie tytułu przez króla polskiego i zarządził stracenie Borodawki. Do obozu Chodkiewicza Sahajdaczny przyprowadził prawdopodobnie 35-40 tys Kozaków. Oddziały polskie liczyły 35 tys. Przeciwko nim szło 150 tys Turków, kilkadziesiąt tysięcy Tatarów wraz ze służbą obozową gotowa chwycić za broń.

Bitwa o Chocim trwała z przerwami 6 tygodni. Sprzymierzeńcy z uznaniem patrzyli wzajemnie na swoje poczynania, ścierając się po bratersku i skutecznie z wielokrotnie silniejszymi siłami Turków.

Sława wspólnej walki wojsk polskich i kozackich przetrwała w pieśniach ludowych, literaturze i dziełach malarskich.

 

Wojna zakończyła się podpisaniem pokoju chocimskiego. Turcy zażądali kontrybucji i wydania im Kozaków a przynajmniej surowego ukarania za ciągłe naruszanie granicy i napady. Polscy parlamentarzyści odmówili, głosząc iż Kozacy są ich towarzyszami broni. Podpisany 9 października traktat pokojowy rozczarował Kozaków.

 

 

Później komisarze królewscy opracowali projekt uniwersału w/s kozackiej zakazujący pod kara śmierci ucieczek z Zaporoża i dostarczania broni.

W 1622 zmarł hetman Sahajdaczny. Po bitwie Kozacy wystosowali petycję do króla Zygmunta III prosząc go o spełnienie obietnic danych Sahajdacznemu m.in. stałej i regularnej wypłaty w wys. 100 tys zł rocznie i zapłaty za udział w ostatniej wojnie z Turkami. Równouprawnienie prawosławia, wybudowanie szpitala dla kalek, zgody na mieszkanie we włościach szlacheckich i królewskich bez konieczności wypełniania powinności poddańczych, możliwość najmowani się do służby w oddziałach innych monarchów i wreszcie - opuszczenie województwa kijowskiego przez wojsko korony.

Niektóre postulaty, jak np. ostatni trudne były do zaakceptowania , król zgodził się jedynie na zapłatę za bitwę chocimską.

W ciągu XVII wieku Chocim przechodził z rąk do rąk, władali nim i polscy królowie i tureccy wielmoże, nieraz miasto najeżdżali Kozacy zaporoscy. W latach 1650-1653 w Chocimiu przebywały wojska Bohdana Chmielnickiego.

11 listopada 1673 r. hetman koronny Jan Sobieski na czele 30 -tysięcznego polsko-kozacko-litewskiego wojska doszczętnie rozgromił w Chocimiu 40 - tysięczną armię turecką. Przełomowym momentem bitwy był atak husarii wojewody Stanisława Jabłonowskiego. Przed zgubą lub niewolą uratowało się zaledwie kilka tysięcy Turków. Opisem tego zwycięstwa Henryk Sienkiewicz zakończył powieść "Pan Wołodyjowski". Chocimska wiktoria rozsławiona w całej Europie przyniosła Janowi Sobieskiemu koronę Polski.

Na początku XVIII w. Turcji udało się ostatecznie zapanować nad Chocimiem. Po rekonstrukcji przeprowadzonej w lalach 1712-1718 ( przy pomocy francuskich inżynierów) twierdza stała się najpotężniejszym obiektem obronnym Osmańskiego Imperium na wschodzie Europy. 100 lat później miasto zdobyli Rosjanie, panowali w Chocimiu aż do I wojny światowej. A od 1918 - Rumuni. Po II wojnie światowej zapanował tu ZSRR. Ślady polskości stopniały więc niemal zupełnie.

Zabytkowa twierdza właśnie jest odnawiana. I to z ogromna pieczołowitością. W sercu twierdzy urządzono muzeum ukraińskie. Są współczesne obrazy przedstawiające Kozaków, wiejskie sprzęty i ubiory. Największe jednak wrażenie robią popiersia 12 pułkowników kozackich ze sztabu Chmielnickiego oraz biała makieta twierdzy.

Nam Polakom Zbaraż kojarzy się z powstaniem Chmielnickiego. Ale dzisiaj , gdy zaczepnie pytamy o twierdzę gdzie Kozak bił Lacha - Ukraińcy dobrodusznie się uśmiechają "To historia" - mówią.

Zbaraż, rok 1649, lipiec. Wojskami koronnymi dowodzili regimentarze: Andrzej Firlej i Stanisław Lanckoroński, którzy w lipcu, po wznowieniu działań wojennych na Ukrainie, wycofali się do twierdzy zbaraskiej. Byli tu również Mikołaj Ostroróg a wkrótce przybył i Jaremi Wiśniowiecki. Osobisty wróg Chmielnickiego Daniel Czapliński, którego żona stała się żoną Chmielnickiego, też znalazł się w Zbarażu.

Oblężenie twierdzy Zbaraskiej rozpoczęło się 10 lipca 1649r. Broniło jej ok. 15 tys żołnierzy przeciw wielokrotnie przewyższającym siłom kozacko-tatarskim, którym dowodził Chmielnicki i Islam III Girej. Wprawdzie formalnie obroną twierdzy dowodził Firlej, jednak główną rolę odgrywał Wiśniowiecki, wykazując zarówno doskonałe zdolności przywódcze jak i osobiste męstwo.

Pierwszy szturm został pomyślnie odparty, chociaż obrońcom mdlały ręce od walki z powstańcami wdzierającymi się do twierdzy. Jak podaje "Kronika Samowidca" wszyscy żywi poszli na Lachów". Starcia większe i mniejsze trwały nieustannie. Powoli wyczerpywały się siły obrońców. Do największego szturmu doszło 17 lipca, kiedy to Kozacy przerwali pierwsza linie polskiej obrony. Udało się jednak naprędce zbudować nowe szańce i okopy, a wskutek nagłej ulewy ziemia tak rozmiękła, iż uniemożliwiła dalszy atak. Ponadto Wiśniowiecki nie zadowolił się odparciem szturmu, lecz z kilkusetosobowym oddziałem wypadł za wycofującymi się Kozakami i Tatarami, wielu z nich zabijając i niszcząc prawie wszystkie machiny oblężnicze tzw. hulajhordy. Mimo to sytuacja oblężonych była fatalna. Doskwierał głód, codziennie ginęło kilkaset osób. , które grzebano w miejscu w którym polegli. Pojawili się pierwsi dezerterzy. Złapanych karano śmiercią lub obcinano ręce i nogi. Hetman litewski Janusz Radziwił szedł co prawda z Litwy z odsieczą ale pod Zbaraż się nie spieszył.

Tego samego dnia, w którym obrońcy Zbaraża odparli najpotężniejszy atak z Lublina ruszył z odsieczą Jan Kazimierz, wojskiem dowodził Jerzy Ossoliński. Z początkiem sierpnia w obozie królewskim w Toporowie pojawił się Mikołaj Skrzetuski, który w chłopskim przebraniu przedarł się ze Zbaraża z listem Firleja do króla. Nie wiadomo czy ta ofiarność przyśpieszyła odsiecz królewską, ale już 15 sierpnia Jan Kazimierz znalazł się pod Zborowem okrążony przez wojska Chielnickiego, przez te same oddziały które zostały wycofane ze Zbaraża. Bitwa zborowska trwała pełne 2 dni. Obie strony poniosły straty, król nie omieszkał wykorzystać skłonności Islama Gireja do pertraktacji i zaproponował zawarcie porozumienia poza plecami Chmielnickiego. Hetman kozacki protestował, ale sprzeciwić się nie mógł, gdyż Tatarzy mogli zmienić front i uderzyć na nich.

18 sierpnia 1649 podpisano ugodę zborowską która zamykała kampanię wojenna 1649r na Ukrainie. Na porozumieniu najwięcej skorzystali Tatarzy, otrzymując 400 tys talarów okupu za wojska korony. Król wyraził też zgodę na "wojowanie ziem" przez Ordę, w czasie jej powrotu w granice chanatu, co spowodowało, że ziemie ukraińskie zostały spustoszone a mieszkańcy znaleźli się w tatarskiej niewoli.

Kozacy, traktowani jako poddani królewscy zobowiązani zostali do spieszenia z pomocą chanowi na każde jego wezwanie. Kład polsko-tatarski był wyrazem słabości Rzeczypospolitej, lecz jednocześnie uderzył bezpośrednio w Kozaczyznę i jej zamiar usamodzielnienia się. Kozacy zyskali zresztą sporo prócz samodzielności: podniesiono liczbę Kozaków rejestrowych, potwierdzono wszystkie ich dotychczasowe przywileje Władza hetmana kozackiego miała się od tego czasu rozciągać na 3 województwa ukraińskie : kijowskie, bracławskie i czernichowskie. Urzędy w tych województwach miały być nadawane wyłącznie szlachcie prawosławnej, w miastach zaś w których stacjonowały pułki kozackie, zabroniono osiedlać się Żydom Metropolita kijowski uzyskał krzesło w senacie Rzeczypospolitej, a jezuitom zabroniono prowadzenia działalności na terenach podległych hetmanowi kozackiemu.

Twierdzę zwiedzaliśmy w towarzystwie miejscowego przewodnika, rudowłosego chłopaka Olka Niedzielskiego absolwenta historii. Jak na ten czas przystało Olek przyozdobiony był dyskretnie w pomarańczową koszulkę obozu Juszczenki i powtarzał na w zaufaniu że tu wszyscy są za Juszczenką. Nawet latarnie w centralnym punkcie miasta, jak się dobrze przyjrzeć przyozdobione był pomarańczowymi wstążkami na znak poparcia.

Twierdzę Olek zna na wylot. Więcej niż okazała, ogromna. Jedna z najbardziej niedostępnych budowli obronnych Podola i świata. Latopis przypisuje założenie w latach 60-90 XVI wieku kamiennej twierdzy litewskim książętom Koriatowiczom, którzy władali Podolem.

Zbudowana na wysokim skalistym brzegu rzeki Smotrycz w celu obrony mostu tureckiego - jedynym miejscem wjazdu do miasta. Pierwsze fortyfikacje były wzniesione w XI wieku. W XI-XIII wieku zostały zbudowane mury obronne oraz wieża. W drugiej połowie XII do połowy XV wieku odbywa się druga fortyfikacja zamku droga pogrubienia i podwyższenia ścian, wybudowano nowe wieże i budowle. Najstarszy opis zamku pochodzi z 1494r. W owym czasie w zamku od strony mostu znajdowała się wieża z bramą, a od północy brama Polna lub Skalska. W kolejnych latach wież zamkowych pzrybywało. Powstały m.in. w 1544r wieża Papieska lub Julioszowa ( wzniesiona ku czci papieża Juliusza II i Lwa X w latach 1503-1513), a także wieże Kowpak, Teńczyńska, Laska (Biała) Różanka, lanckorońska, Komendancka, Nowa, Dzienna. W Wieży Czarnej wmurowano dwie kamienne kule armatnie symbolizujące potęgę twierdzy.

Nowy zamek zbudowano według wzorów holenderskich w 1621r. Do naszych czasów zachował się system podziemnych korytarzy i kazamatów oraz większą część murów skarpowych i oporowych. W 1672 r. podczas oblężenia twierdzy przez Turków, główne walki toczyły się wokół Nowego Zamku. Obrona południowej flanki zajmował się Jerzy Wołodyjowski. Oleg powołując się na źródła twierdzi jednak, że nasz pułkownik Wołodyjowski wcale nie chciał wysadzić twierdzy - zginął przypadkiem, gdy ktoś nieopatrznie zaprószył ogień w składzie amunicji.

A było tak : w styczniu 1672r. Turcja wypowiedziała wojnę Polsce. Kozacy pod wodzą hetmana Doroszenki ( wcześniej prowadził politykę pro polską) stanęli po stronie Sułtana. Na przełomie czerwca i lipca ruszyła ze swych leż stutysięczna armia prowadzona przez samego sułtana. W sierpniu wojska tatarskie, kozackie i tureckie rozpoczęły oblężenie Kamieńca Podolskiego. Po dwóch tygodniach twierdza padła, zginął nasz pułkownik Michał Wołodyjowski a napastnicy pociągnęli dalej na Lwów, który uratował się dzięki złożonemu okupowi. Sobieski próbował jeszcze szarpać uchodzące z jasyrem czambuły tatarskie, ale porażka Rzeczypospolitej była nieunikniona. 18 października 1672 został zawarty pokój w Buczaczu. Turcja zagarnęła Podole wraz z Kamieńcem, a województwo bracławskie i południowa część kijowskiego przechodziły w ręce Doroszenki. Oprócz tego Polska zobowiązała się do jednorazowej kontrybucji i corocznej daniny w wysokości 22 tys. czerwonych złotych.

W 1685 r. w Kamieńcu Turcy zamordowali syna Bohdana Chmielnickiego Jerzego, którego wykorzystywano propagandowo do podboju Ukrainy.

W samym mieście niewiele "poloników". Jest oczywiście kościół Polski - i to jest naprawdę ewenement - to jedyny kościół katolicki, gdzie na tureckim minarecie stoi figura Matki Boskiej. W ogóle cud, że przetrwał. A historia kościoła jest typowa dla Kresów Rzeczypospolitej. Gdy w którymś tam roku Kamienic zdobyli Turcy - wybudowali minaret, ale gdy w kilka lat później historia się odwróciła i Kamieniec powrócił do Korony, zgodnie z podpisanym pokojem, Polacy nie zniszczyli minaretu, ale zwieńczyli go figurą Matki Boskiej, przekształcając go jednocześnie (bezkrwawo) w kościół katolicki. Tuż przy kościele niewielki polski cmentarz i jedyny tutaj pomnik-cokół Pana Wołodyjowskiego. I tylko taka garstka z nas została?

Bar

Twierdzy Barskiej w ogóle nie ma w przewodnikach. To rzecz zupełnie dla hobbystów. Twierdzy nie ma, okoliczni mieszkańcy też nie wiele wiedzą. Resztki murów są, ale w około w parku wypasa się krowy a nie zwiedza. Bo i nie ma co. Dokonując akrobacji filmujemy resztki murów. To wszystko co zostało z twierdzy. A była jak podają 2 napotkane tam kobiety - ogromna. Za czasów tatarskich wykopano z zamku kilometrowy tunel biegnący pod rzeką. Świetność twierdzy, żyje we wspomnieniach. Tak samo jak Polskość. W tej części Ukrainy nie ma człowieka, który nie chwaliłby się, że ma kogoś w Polsce lub że u nas był.

 

 



Tekst i zdjęcia: Jolanta Stopka

do góry
| BO!Tutaj | Redakcja | Archiwum | Poczta |


Redakcja BO!Tutaj
Design by Dorota Reszke 2003

Serwis hostowany przez:





stat4u