Redakcja      Archiwum      Poczta    Księga gości 
 
BO!Tutaj  
Twój tygodnik Kijów - Warszawa - Nowy Jork - Jelenia Góra

  Nr 5 (rok II)             08 marzec 2005

W numerze:
boKonstytucja

Konstytucja 1935 r polską racją stanu

Rozmowa z Juliuszem Nowina Sokolnickim, prezydentem Polski na uchodźstwie, Wielkim Mistrzem Orderu Świętego Stanisława odbyta 4 października 2004 w Colchester (Anglia)
 
bo! Bilion USD dla Polski

POLSKĄ RACJĄ STANU POWRÓT DO KONSTYTUCJI 1935 r!
Przed opinia publiczną skrywana jest prawda o tym, że Polsce i Polakom należą się bilionowe odszkodowania, bo za straty nam wyrządzone przez hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosje powinni nam zapłacić ich spadkobiercy - współczesne Niemcy i Rosja.
 
bo! WIWAT JUSZCZENKO! WIWAT TYMOSZENKO!



sikorski_m.jpg (5.2 KB) Kiedy we wrześniu ubiegłego roku podróżowałem po Ukrainie na Krymie, w Odessie i Kijowie spotykałem Ukraińców pewnych co do dwóch spraw: - że nie będą głosować na człowieka ustępującego prezydenta Leonida Kuczmy, gdyż Ukraina potrzebuje zmiany...
 

bo!

BO! w plastikowej Europie

UNIA ZDRADY


solol_m.jpg (5.5 KB) Kiedy jesteś w Poczdamie nie sposób zadumać się nad sensem słowa sojusznik. To tu po zdradzieckiej dla Polski konferencji w Jałcie wbito w sposób ostateczny nóż w plecy sojusznikowi aliantów walczącemu o naszą i waszą wolność: Polsce.
 
 

Premierowi Belce na przebudzenie
NA POMOC

Z ławy sądowej - c.d.
bo! Rzecznik Praw Obywatelskich

LIST OTWARTY

Teoretycznie sądy i prokuratury powinny być niezależne od polityków i innych nacisków po to by mogły czynić sprawiedliwość. Bo teoretycznie w sądach i prokuraturach pracują najlepsi z najlepszych - najsprawiedliwsi. A w praktyce?
 
bo!

Kazanie o zdradzie stanu księdza Henryka Jankowskiego, Gdańsk 19.09.2004r.

NARZĘDZIA ZNIEWOLENIA NARODU POZOSTAJĄ TE SAME

"Błąd kryje się w koncepcji ludzkiej wolności oderwanej od posłuszeństwa prawdzie, a zatem również od obowiązku poszanowania praw innych ludzi.

 
bo! Majka AN OPEN LETTER TO THE EUROPEAN PARLIAMENT
    LIST OTWARTY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO
Co z tą Polską ? Właśnie!!! Jest, to między innymi powód napisania przeze mnie tego listu do Pana. Tytuł programu trafnie postawiony, ale uważam, że bardziej idzie w nim o typowe --- talk-show, a nie o prawdę i dobro Naszego kraju.
 
bo! Instytut Sikorskiego w Londynie - instytutem oszustów?
Dnia 6 października 2004 r po godzinie 14.00 odwiedziliśmy Instytut Polski i Muzeum im. Generała Sikorskiego w Londynie. Instytucja ta znajduje się w efektownej kamienicy przy Prince's Gate 20, w samym centrum Londynu.
 
bo! Nazwisko? Dobry towar!
  Od wielu lat w naszym kraju toczy się dyskusja o tym kto jest kim. I choć dyskusja ta toczy się w kawiarniach, restauracjach, w przedziałach PKP i autobusach nie ma jej na łamach prasy.
 
bo!

Żółkiew - Chocim - Zbaraż - Kamieniec Podolski - Bar

Z Kresów Rzeczypospolitej

  Na przełomie października i listopada 2004r. zespół redakcji Bo!Tutaj pojechał na Ukrainę. W drodze do Kijowa zwiedziliśmy Żółkiew, Chocim, Zbaraż, Kamieniec Podolski, Bar. Wspomnień mamy mnóstwo, aczkolwiek o jednym trzeba pamiętać.
































stat4u
Z ławy sądowej - c.d.

11 wrzesień 2004, Piechowice

Sygnatura akt:I C 931/03

Sąd Okręgowy
Wydział I Cywilny
w Jeleniej Górze

Powód: Teresa i Bolesław Marszewscy, Zenobia Sroka, zamieszkali w Piechowicach: 58-573 Piechowice ul. Chałubińskiego 1

Pozwana : Fundacja na rzecz dzieci poszkodowanych w wypadkach Samochodowych" Help" we Wrocławiu, ul. Swojczycka 21-41; 51-501 Wrocław

Wartość sporu: 959 091 zł

APELACJA

1.Odwołujemy się od wydanego z rażącym naruszeniem prawa wyroku - wyroku wydanego 09.08.2004, który otrzymaliśmy wraz z uzasadnieniem 08.09.2004- w całości go zaskarżając. Domagamy się jego uchylenia i wydania wyroku zgodnego z prawem i naszym powództwem, bowiem przekazane i udowodnione przed sądem pierwszej instancji zachowania pozwanej przez nas Fundacji Help, które to zachowania i fakty miały miejsce przed 08.04.2003 były przyczyną odwołania darowizny- nasze stanowisko procesowe było jasne i jest precyzyjne i niezmienne w tej sprawie, gdyż spotkała nas rażąca niewdzięczność ze strony pozwanej, która podstępnie nas oszukała, okradła by pozbawić dachu nad głową i środków do życia .

Zachowanie, postawa i czyny pozwanej po odwołaniu darowizny, tj. po 08.04.2003 dopełniły rażącą niewdzięczność z jaką spotkaliśmy się ze strony pozwanej, m.in. bez wyroku sądowego i tytułu egzekucyjnego pozwana zwyczajnie wykurzyła powoda na bruk nie udzielając żadnej pomocy, choć działając w złej woli posiadała niezbędne warunki - nie używane i nie zamieszkałe lokale 50 merów od naszego zgniłego i zdewastowanego mieszkania . Pozwana też w osobie zarządcy przymusowego okazała się wspólnikiem oszustów i złodziei, sadystką znęcającą się nad niepełnosprawnymi.

2.Zaskarżamy też zasądzenie od powodów na rzecz pozwanej kosztów zastępstwa procesowego w kwocie 14 400 zł - jest ono bowiem sprzeczne z postanowieniem wydanym w tej sprawie przez ten sam sąd dnia 20.08.2003 na mocy którego zwolnieni zostaliśmy od kosztów sądowych w całości.

3.Wnosimy też o zasądzenie nam kosztów sądowych

UZASADNIENIE

Zarzucamy sądowi pierwszej instancji

1.nie ustalenie stanu faktycznego

2.brak obiektywizmu i świadome zmanipulowanie uzasadnienia wyroku poprzez

" przeoczenie" dowodów przedłożonych sądowi, z dokumentów i ze świadków i z wizji lokalnej

3.świadome odrzucanie wniosków dowodowych lub bagatelizowanie dowodów

4.rażące naruszenie prawa- poświadczanie nieprawdy w uzasadnieniu poprzez przemilczanie dowodów okradnięcia nas z mienia ruchomego i oszustwa.

5.przekroczenie uprawnień-sąd zamiast badać stan faktyczny do odwołania darowizny, do 08.04.2003 zajął się badaniem okresu po 21.05.2003 bawiąc się w adwokata pozwanej

Ad.1. Zarzucamy sądowi pierwszej instancji NIE USTALENIE STANU FAKTYCZNEGO

A. stan faktyczny do odwołania darowizny, tj do 08.04.2003, był taki że nie mieliśmy wyboru i w obronie życia, majątku i godności musieliśmy odwołać darowiznę z powodu rażącej niewdzięczności pozwanej fundacji

Bo to przed 08.04.2003 miały miejsce dowody rażącej niewdzięczności. I tak:

a/ do jesieni 2002 byliśmy przez oszustów i złodziei z Helpu zwyczajnie zwodzeni obietnicami dostatniego życia i podpisania tzw. Umowy trójstronnej mającej uregulować prawnie i na piśmie status mieszkania w spornej nieruchomości. Uspokajał nas fakt, że Fundacja wywiązywała się z deklaracji wypowiedzianych w obecności pracowników banku 05.04.2001 i z późniejszej mowy ustnej - mieliśmy przecież dach nad głową i pracę, wprawdzie nieoficjalnie, na czarno, ale była.

( dowód notatka z 5.04.2001 - K-............ zał nr ......... do tej apelacji)

Ale martwiło nas to, że pozwana unikała podpisania umowy, z której miało wynikać dożywocie.

Wprawdzie strony wiązała umowa ustna na mocy, której mieszkaliśmy w spornej nieruchomości i nie ponosiliśmy żadnych opłat za czynsz, energię, wodę i śmieci). W zamian pilnowaliśmy nieruchomość i świadczyliśmy pozwanej różne prace na czarno. Również najbardziej podejrzliwą Zenobie Srokę uspokoiło w końcu lata 2002 zapewnienie zarządu Fundacji Help, panów Dariusza Majki i Zdzisława Moszczyńskiego, że do ostatecznego na piśmie potwierdzenia praw naszej do dachu nad głową do końca naszych dni rodziny dojdzie po zakończeniu remontu budynku głównego pensjonatu( forma prawna miała być do uzgodnienia), a zwłoka wynika z poszukiwania dla nas ładnego domku jednorodzinnego w Kędzierzynie Koźlu. Tacy byli wyrachowani i bezczelni.

Niestety. Jesienią 2002 remont głównego budynku był już wykonany, lecz umowy trójstronnej na piśmie nadal nie było! Ba, zarząd Fundacji Help nie chciał nawet podpisać umowy dwustronnej w redakcji przygotowanej przez Bolesława Marszewskiego

(dowód projekt redakcji umowy- K-.............. zał nr..............do tej apelacji)

Tak więc jesienią 2002 mieliśmy już pewność, że pozwana nie chce nam dać gwarancji dachu nad głową do ostatnich naszych dni i gwarancji pracy. Ale czuliśmy się bezradni -nie wiedzieliśmy jak rozwiązać powstały problem. Jeszcze się łudziliśmy, że jednak los będzie dla nas przychylny.

b/ jesienią 2002 pozwana złamała umowę ustną - pozwana wezwała nas do zapłaty za energie elektryczną zużytą przez cały ośrodek a nie tylko przez nas!

(dowód napisane ręcznie wezwanie K-........... zał nr......... do tej apelacji

uwaga : wezwanie którym posługuje się pozwana nigdy nie dostaliśmy,

podejrzewamy, że jest sfałszowane na poczet tego procesu-

dowód K........., zał. Nr .................. do tej apelacji)

Stało się więc jasne, że pozwana przygotowuje się do celowego zadłużania nas. Powstałe zadłużenie chciała przerzucić na nas darczyńców, o czym okrutnie przekonaliśmy sie w lutym 2003- a co opisał redaktor Marcin Rybak w Gazecie Wyborczej- przyszło nam w zimie żyć bez prądu i ogrzewania.

( dowód 3 publikacje Marcina Rybaka, zał . nr...........................do tej

apelacji)

c/ jesienią 2002 otrzymaliśmy też sądowy nakaz zapłaty za telefon. Okazało się bowiem, że po podarowaniu przez nas Fundacji nieruchomości, ta nie przerejestrowała na siebie telefonu. I używała go od kwietnia na nasz koszt oczywiście nie informując nas o tym.

Dowód k-........... sądowy nakaz zapłaty, zał. nr..........do tej apelacji

d/ jesienią 2002 pojawił się grzyb w zajmowanym przez nas tymczasowo na czas remontu lokalu i do czasu podpisania umowy gwarantującej nam przyszłość. Ponieważ remont głównego budynku już był skończony zwróciliśmy się do Fundacji o umożliwienie nam zamieszkania na poddaszu tego zdrowego budynku, w mieszkaniu bez grzyba , w tym wyremontowanym budynku. Odmówiono nam tej pomocy chociaż budynek był pusty!- a chodziło także o bezpieczne życie niemowlaka, którego właśnie urodziła mieszkająca z nami córka Teresy i Bolesława Marszewskich. Ba, nawet nam zabroniono wchodzić do budynku, który właśnie wyremontowano. Dziś wiemy dlaczego mieliśmy ten zakaz. Przed remontem w budynku tym znajdował się nasz majątek ruchomy - mienie, którego nigdy nie podarowaliśmy Fundacji i które też nie było przewłaszczone na rzecz banku udzielającego nam kredyt. Wyposażenie prawie 40 pokoi i łazienek( w nich urządzenia dla niepełnosprawnych, drogie tzw. Uchwyty kainerowe), meble, komplet drogich wędek, rodzinna porcelana, wyposażenie naszych mieszkań etc Tego nie podarowaliśmy pozwanej Fundacji.

(Dowód wezwanie do zarządcy przymusowego z 23 maja 2003 skutecznie

doręczone listem poleconym w maju 2003 i powtórnie na sali sądowej w

w kwietniu 2004 doręczone pozwanej wezwanie z 22.04.2004 w

obecności SĄDU i publiczności

karty ...........................- zał nr .................do tej apelacji

e/ przez jesień i zimę 2002/2003 nie mogliśmy ustalić co stało się z naszym mieniem ruchomym o którym mowa powyżej w pkt d tej apelacji. Chociaż z własnej inicjatywy zgłosiliśmy sie do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, którą powiadomiliśmy o podejrzeniu oszustwa i kradzieży pozwanej na naszą szkodę- w grudniu 2002 bowiem aresztowano Majkę i Moszczyńskiego. Okazało się, że nasza nieruchomość potrzebna im była aby defraudować pieniądze Fundacji - zasądzane bowiem pozwanej nawiązki pozwana zdefraudowała płacąc setki tysiące złotych za zawyżone faktury lub rachunki wystawiane przez firmę budowlaną oszustów za prace, których nigdy nie wykonano, przykładowo wynika z nich, że pozwana wybudowała w Piechowicach pod naszym adresem basen. Tymczasem taki basen nigdy nie powstał. Oczywiście Sąd I Instancji milczy w swoim uzasadnieniu o tym kim są oszuści Majka i Moszczyński, zarekomendowani nam przez bank osobnicy, którzy fundacje Help wymyślili siedząc za inne przestępstwa w więzieniu. A nas wciągnęli w tragiczne nieszczęście.

( dowód akta sprawy XII K 612/03 Sąd Rejonowy dla Wrocławia

Fabrycznego)

W tym miejscu protestujemy przeciwko sugestiom zawartym w uzasadnieniu wyroku o tym jakoby nic nie podarowaliśmy pozwanej Fundacji.

Działając w dobrej wierze, ufając bankowi i fundacji, obu instytucjom społecznego przecież zaufania( brzmi to dzisiaj boleśnie i szyderczo) podarowaliśmy w dobrym stanie nieruchomość o wartości co najmniej 959 091 zł-

dowód operat szacunkowy na kartach .................................akt sprawy

I nawet jeżeli przyjąć, że byliśmy zadłużeni w dacie darowizny na kwotę 605 000 zł, to podarowaliśmy majątek nieruchomy wartości ponad 354 000 zł (959 091 zł minus 605 000). Za co? Za obietnicę rozwiązania naszych kłopotów finansowych, dach nad głową do końca naszych dni i pracę. Byliśmy naiwni- czego dowodzi to postępowanie- ale nie głupcami. Naiwni, bo uwierzyliśmy w szlachetne intencje banku i pozwanej zarekomendowanej nam przecież przez bank. Nigdy nie zrzekliśmy się prawa do mieszkania w Piechowicach czego dowodem jest to, że do jesieni w 2002 pozwana dawała nam tu ten dach nad głową i nie kwestionowała naszego zameldowania w spornej nieruchomości. Ba, Majka i Moszczyński, działający w imieniu pozwanej jeszcze we wrześniu 2002 pytali nas czy będziemy zadowoleni z domku jednorodzinnego w Kędzierzynie!!!

Dziś już wiemy, że pozwana ukradła mienie ruchome o wartości znacznie ponad

150 000 zł!( sto pięćdziesiąt tysięcy) Przecież nigdy pozwanej nie podarowaliśmy swoich mebli, porcelany, urządzeń dla niepełnosprawnych i innych rzeczy! W sumie zostaliśmy przez pozwaną podstępnie oszukani i okradzeni na ponad 500 000 !!!( pół miliona złotych)

f/ w grudniu 2002 dowiedzieliśmy się, że pozwana ma dług wobec Zakładów Energetycznych. Stało się też jasne dlaczego pozwana nagle w listopadzie wystawiła nam rachunek za prąd - chciano przerzucić na nas odpowiedzialność za to zadłużenie. Ponieważ pozwana nie zapłaciła tych rachunków Zakłady Energetyczne odcięły nieruchomość od prądu. A ponieważ pozwana nigdy nam nie zainstalowała oddzielnego licznika, bez prądu także pozostaliśmy my. W zimie. W zagrzybiałym lokalu. A tylko prądem mogliśmy ogrzać skutecznie mieszkanie, w którym groziło nam zamarznięcie. Przeżyliśmy horror. Kilkutygodniowy dramat. Dopiero na interwencję red. Marcina Rybaka z Gazety Wyborczej pozwana zgodziła się zainstalować na nasz koszt tzw. licznik przedpłatowy całkowicie przez nas opłacany. Licznik taki działa na zasadzie automatu telefonicznego. Masz tyle prądu elektrycznego za ile wcześniej zapłacisz. Niestety, licznik ten zainstalowano w głównym budynku nie dając nam dostępu do niego.

W tym miejscu oświadczamy, że Sąd I Instancji poświadcza nieprawdę pisząc, że odcięto nas od energii elektrycznej, bo nie płaciliśmy za prąd.

( dowody: publikacje redaktora M.Rybaka - zał................do tej apelacji)

dowody z zeznań świadków J. Stopki i A. Kępińskiego K-.......................

dowody z publikacji J. Stopki w Kulisach i www.botutaj.sisco.pl.

Zał:..........................do tej apelacji

g/ Mimo, że w tym samym czasie obok stał pusty zdrowy budynek, i mimo że ponownie zwróciliśmy się do poozwanej Fundacji z prośbą o pozwolenie na zamieszkanie na poddaszu tego budynku pozwana nie zgodziła się na to - nie wszystkich zamknięto, inni z pozwanej Fundacji byli na wolności i mieliśmy z nimi kontakt..

h/ w lutym 2003 mieliśmy już pewność, że zostaliśmy przez oszustów także okradzeni z mienia ruchomego i środków trwałych, którym to majątkiem Bolesław Marszewski i Teresa Marszewska zabezpieczyli II transzę kredytu, Po pierwsze, otrzymaliśmy list z banku

( dowód karta .........- zał nr ........... do tego pisma).

Wynika z niego, że samochód polonez truck, własność Bolesława Marszewskiego, został zwolniony spod zastawu i od kwietnia 2001 nie był przewłaszczony przez bank! Nie mógł być, bo z chwilą przejęcia naszych zobowiązań wobec banku przez pozwaną nasze zabezpieczenie kredytu przestało być wymagalnym!

List taki dostaliśmy dopiero w lutym 2003, bo zmienił się zarząd banku. Poprzedni zarządcy banku, ci którzy nam polecili pozwaną Fundację ukryli przed nami faktyczny stan prawny samochodu i innych rzeczy. Ba współdziałali z pozwana na naszą szkodę, bo pozwanej podarowali jesienią 2001 m.in....samochód Bolesława Marszewskiego!!!

( dowód karta..........- zał nr................do tego pisma, umowa darowizny)

Zaczęliśmy dociekać dalej prawdy i okazało się, że taka sama sytuacja prawna jak co do samochodu dotyczy mienia ruchomego, którym Teresa Marszewska zabezpieczyła kredyt.

Oznacza to więc, że nie tylko skradziono nam mienie osobiste, o którym mowa w pkt 1d i 1 e tej apelacji, ale podstępnie skradziono i to, które było zabezpieczeniem kredytu !!!

Ponadto okazało się, że protokoły z 23.03.2001

( dowód i karty ........................ zał. ........................do tej apelacji)

czyli protokoły przekazania przez Teresę i Bolesława Marszewskiego mienia będącego zabezpieczeniem kredytów nigdy nie zostały podpisane przez bank- nie funkcjonują więc w obrocie prawnym.

Dlaczego tak się stało? Wykorzystano naszą niewiedzę prawną, sytuację w jakiej się naleźliśmy i naszą wiarę w szlachetną misję pozwanej fundacji. Nie przejęcie protokolarnie przez bank tego mienia umożliwił okradzenie nas. Oto, bowiem bank pomógł Majce i Moszczyńskiemu zwyczajnie nas okraść. Nie mieściło się nam to w głowach, ale kiedy dowiedzieliśmy się, o okolicznościach łączących bank z pozwaną ( bank sprzątała firma oszustów) zrozumieliśmy, że od początku bank współdziałał z pozwaną na naszą szkodę. To dlatego bank zabronił nam działalności gospodarczej, by zadłużyć nas i zmusić do nieszczęsnej darowizny naszej nieruchomości na rzecz pozwanej.

i/ O wszystkim poinformowaliśmy senatora profesora Bielę i idąc za jego radą odwołaliśmy darowiznę dnia 08.04.2003, bo nie dosyć że znaleźliśmy się bez dachu nad głową - przecież zagrzybiały lokal nie nadawał się na mieszkanie

dowód zaświadczenia lekarskie Karta ........., zał .nr ............ do tej apelacji

to zostaliśmy zwyczajnie oszukani, okradzeni i ośmieszeni.

Tak więc zarzut przedawnienia jest nietrafiony. Fakty i dowody rażącej niewdzięczności zostały bowiem ujawnione jesienią (2002) i zimą 2003. Także jesienią (w 2002) i zimą 2003 pozwana fundacja odmówiła nam pomocy w postaci nie zagrzybionego lokalu dysponując pustymi kilkudziesięcioma pokojami w wyremontowanym dopiero co budynku głównym. Także jesienią 2002 i zimą 2003 znacząco uległa pogorszeniu nasza sytuacja ekonomiczna - przez Fundację zostaliśmy podstępnie zadłużeni( telefon) i pozwana przestała nas zatrudniać nawet na czarno. Na marginesie, przewidziany w art. 899&3 termin jednego roku na odwołanie darowizny nie jest terminem przedawnienia (źródło: Komentarz do kodeksu cywilnego 'Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis-Warszawa 2002)

Również nie trafiony jest zarzut nie doręczenia pozwanej fundacji odwołania darowizny - odwołanie darowizny doręczyliśmy bowiem pozwanej dwukrotnie listami poleconymi, w kwietniu i w maju 2003, kiedy sąd powołał już zarządcę przymusowego pozwanej

( dowody karty ................................., zał ............. ......................... do tej apelacji)

Odwołaliśmy darowiznę licząc się z tym, że będziemy musieli spłacić 450 000 zł długu fundacji, bo w dacie odwołania darowizny tak obciążona była hipoteka nieruchomości) i wiedząc, że ponieśliśmy chyba nieodwracalne straty. Bo podarowaliśmy pozwanej trzy budynki w dobrym stanie, a w dniu odwołania darowizny dwa budynki były zdewastowane przez pozwaną a trzeci pozbawiony zdrowych parkietów i naszego wyposażenia, bo remont był dla picu, aby wyłudzić nawiązki.

Dowód: zdjęcia wykonane przez redaktora Piotra Żukowskiego-kaseta wideo w

sprawie ..................................i zeznania Andrzeja Kępińskiego........................

B/ Stan faktyczny po odwołaniu darowizny, tj. po 08.04.2003- czyli dowody dopełnienia rażącej niewdzięczności przez zarządcę przymusową pozwanej Fundacji

j/ mimo odebrania przez pozwaną i zarządcę przymusowego pozwanej odwołania darowizny sporządzonego przez nas zgodnie z kc na piśmie zarządca ten w osobie Grażyny Dąbrowskiej Kauf zaczął działać w złej wierze jak wspólnik złodziei i oszustów. Nie podjął z nami żadnej rozmowy. Za to przysłał do Piechowic kilka osób, które oświadczyły nam, że mamy się z Piechowic wynosić, bo nie mamy prawa tu mieszkać. Dokąd? Tego nie mówiły. Kiedy poprosiliśmy, aby pozwana dała nam schronienie w pustym przecież budynku w zdrowym pomieszczeniu, na poddaszu, odmówiono nam tego twierdząc, że nie mamy żadnych praw do przebywania pod adresem Chałubińskiego 1 w Piechowicach. Osoby te ignorowały też fakt, że jesteśmy pod tym adresem zameldowani( także do tej pory mamy meldunek Chałubińskiego 1 w Piechowicach). Osoby te też nie chciały udzielić nam odpowiedzi o losie naszego mienia ruchomego, którego przecież nie podarowaliśmy pozwanej, a którego nie chciano nam wydać. I tego, którym zabezpieczony był kredyt i tego, który nie był przez bank obciążony. Nie zgodzono się też abyśmy brali udział przy spisie inwentaryzującym majątek znajdujący się w budynku głównym( tym po niby remoncie) do którego nie chciano nas nadal wpuścić chociaż tam mieliśmy nasz licznik przedpłatowy i chociaż tam znajdował się nasz majątek ruchomy. Tak, bo jeszcze wtedy wierzyliśmy, że tam jednak będzie... Nie rozumieliśmy tej sytuacji. Poprosiliśmy więc redaktora Andrzeja Kępińskiego o pomoc w wyjaśnieniu naszej sytuacji - jesteśmy niepełnosprawni i zwyczajnie baliśmy się. I 21 maja 2003 , w obecności świadków, też dziennikarzy Jolanty Stopki i Piotra Żukowskiego, podjął on próbę rozmowy z przedstawicielami Fundacji przebywającymi na terenie spornej nieruchomości w budynku głównym. Rozmowa ta skończyła się interwencją policji wezwanej przez redaktora Andrzeja Kępińskiego. Policja stwierdziła, że mamy prawo pobytu w budynku głównym i dopiero wówczas Piotr Żukowski na prośbę A. Kępińskiego wymienił zamki tak abyśmy mieli swobodny dostęp do niezagrzybiałych dwóch pokoi( ok.20 m kw). Radość nasza była ogromna. Noc z 21 na 22 maja spędziliśmy po raz pierwszy od ponad pół roku w niezawilgoconych pomieszczeniach. Jak ludzie. Ba, liczyliśmy że zarządca w końcu usiądzie z nami do stołu i porozmawiamy, też jak ludzie, o tym co nas spotkało i o przyszłości. Bo kiedy 21 maja za sprawą policji znaleźliśmy się w niedostępnym dla nas budynku nie znaleźliśmy w nim naszego mienia ruchomego. Ba, Moszczyński i Majka, czyli pozwana Fundacja zerwała nawet zdrowy parkiet by zastąpić go lichymi panelami. Myliliśmy się. Zarządca przymusowy okazał się okrutniejszy od Majki i Moszczyńskiego.

k/ ponieważ nie chciano z nami rozmawiać o naszym mieniu, które znikło i nie wyjaśniono co się z nim stało, na piśmie dnia 23 maja 2003 wezwaliśmy zarządcę przymusowego

( dowód karta .............................zał. Nr ....................... do tej apelacji )

do oddania nam zagarniętego przez fundację mienia ruchomego. Na to wezwanie do dzisiaj zarządca przymusowy nie odpowiedział. I majątku o którym mowa w tym liście nam nie oddał. Czym dopełnił rażącą niewdzięczność zarządu.

Ba, zarządca przymusowy nie odpowiedział też na nasze kolejne wezwanie, także doręczone listem poleconym

( dowód karta..................... zał nr .........................do tej apelacji)

l/ zamiast wyjaśnić co stało się z naszym mieniem zarządca przymusowy posługując się kłamstwami oskarżył nas o szereg przestępstw , ktorych nigdy nie popełniliśmy: jak wyłudzenie kredytu

( dowody karty sprawy, zniesławienie ( dowody akta..... ...............) i o naruszenie

miru domowego( dowód akta sprawy ....................... i załączana do tego pisma nasza

apelacja w tamtej sprawie: zał. ........................)

Czynami tymi pozwana dopełniła rażącą niewdzięczność.

m/ następnie zarządca przymusowy wynajął firmę ochroniarską Impel i nakazał jej przeszukiwać nasze rzeczy osobiste, by nie dopuścić do korzystania z lekarstw i żywności. Po prostu chodziło o to abyśmy z głodu i wycieńczenia wynieśli się z powrotem do grzyba!!! Tam gdzie nie można było ze względu na zagrożenie zdrowia mieszkać,

dowód: zaświadczenia lekarskie, karta .............. zał. ......... do tej apelacji

I 6 czerwca 2003 cel ten pozwana osiągnęła. Bez tytułu egzekucyjnego, bez nakazu eksmisji ' Dobrowolnie" opuściliśmy niezawilgocone, zdrowe dwa pokoje po interwencji pogotowia( Zenobia Sroka miała wycieńczony organizm z powodu braku żywności i lekarstw), a lekarz powiadomił policję w Szklarskiej Porębie o tym w jak nieludzki sposób byliśmy traktowani-

dowód akta sprawy :.........................

Czynami tymi pozwana także dopełniła rażącą niewdzięczność.

Również my powiadomiliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych-

dowód karty........................ i załączniki nr ........................................... do tej apelacji

n/ całe lato 2003 spędziliśmy więc w coraz większym grzybie, bo oczywiście pozwana Fundacja grzyba nie usunęła. Ale jakby sadystce zarządzającej pozwaną Fundacją tego było mało jesienią spotkały nas kolejne represje:

- od 3 października 2003 uniemożliwiono nam dojazd samochodem pod dom, w którym wegetowaliśmy - zamknięto bramę wjazdową nie dając nam do kłódki klucza - a przypominamy jesteśmy osobami niepełnosprawnymi,

- od 7 października 2003 pozbawiono nas dostępu do wody- jako niepełnosprawni zmuszeni zostaliśmy do noszenia wody z ujęcia odległego o 2 kilometry( Chałubińskiego 1 w Piechowicach znajduje się na odludziu)- i do dzisiaj nie mamy wody a po 20 października 2003 osobiście zarządca przymusowy zamiast usunąć przyczynę zwarć elektrycznych nakazał zdjąć nasz licznik przedpłatowy, chociaż był to nasz licznik i na bieżąco płaciliśmy za energię i jego ekploatacje!!! I licznik ten nie był przyczyną zwarć. Nie zagrażał nikomu.

- i jakby też tego było za mało, dziwnymi zbiegami okoliczności wtedy kiedy znajdowaliśmy się na sali sądowej w tej sprawie, czyli wtedy kiedy była pewność, że nas nie będzie w Piechowicach, "nieznani" sprawcy dokonali dwóch włamań niszcząc sieć wodną i elektryczna zasiedlonego przez nas 'grzyba" oraz kradnąc z niego resztki naszego mienia, w tym butlę gazową. Jednocześnie pozwana za nic sobie miała ponowne wezwanie do zwrotu zagarniętego nam mienia:

( dowody: akta spraw RSD 446/04 i RSD 350/04 prowadzonych przez KP Jelenia Gora)

Okradziono nas tak chociaż nieruchomość jest pilnie monitorowana przez Impel na zlecenie działającej od 08. 04.2003 w złej wierze pozwanej.

Jednocześnie pozwana za nic sobie miała ponowne wezwanie do zwrotu zagarniętego nam mienia

( dowody: wezwanie z 22.04.2004 przekazane na sali sądowej - K.........zał. nr. ......... do tej sprawy.

Rezultat? Pozwana osiągnęła cel - W Polsce, gdzie nie można dokonywać eksmisji na bruk znaleźliśmy się na bruku, bo w zagrzybiałym lokalu bez wody i światła nie szło już żyć. I to bez wyroku sądowego i tytułu egzekucyjnego skazani zostaliśmy i jesteśmy nadal na tułaczkę. Okradzeni. Zrujnowani. Oszukani na co najmniej

500 000 zł. Tymczasem z wyroku sądu I instancji wynika, że stało się tak, bo pozwana działała zgodnie z normami społecznymi dobrego współżycia. I z tego powodu powinniśmy być wdzięczni pozwanej. Doprawdy nie wiemy: płakać czy się śmiać z bzdur wypisanych przez sąd pierwszej instancji.

Ad.2. Zarzucamy sądowi I instancji brak obiektywizmu i świadome zmanipulowanie uzasadnieniem

choćby dlatego, że ' niezawisły sąd" twierdzi, że my i świadkowie naszego nieszczęścia, dziennikarze, jesteśmy przestępcami. Czyni tak znając akta sprawy VII K 1645/03 i wiedząc o tym, że w sprawie tej wyrok jest nieprawomocny. Takie działanie sądu uważamy za uwłaszczające godności sądu, przypomina ono bowiem postawę opryszka, który kopie bezbronnego i leżącego po klejnotach. Jak można powoływać się na co najmniej dyskusyjny werdykt , nie prawomocny wyrok w sprawie dotyczącej wydarzeń po odwołaniu darowizny. Przypominamy odwoła

nie darowizny nastąpiło 08.04.2003 a cytowany przez sąd I instancji werdykt dotyczy wydarzeń z 21 maja 2003.

Dowody : Akta sprawy VII K 1645/03 i apelacja tej sprawy- w załączeniu, zał...........)

O braku obiektywizmu zaświadcza też to, że sąd pierwszej instancji w ogóle nie bierze pod uwagę dowodu z zeznań świadków, dziennikarzy Jolanty Stopki i Andrzeja Kępińskiego, którzy całkowicie potwierdzili naszą wersję zdarzeń

( dowody karty :....................).

Sąd I instancji kluczowe dla sprawy zeznania ignoruje!!! Za to bierze pod uwagę dowody, tj. dokumenty, które nie funkcjonują w obrocie prawnym, bo są to nie podpisane przez bank protokoły

Dowody karty ........... ....... zał. Nr ....................................do tej apelacji

Ad.3/ zarzucamy sądowi pierwszej instancji świadome odrzucenie naszych wniosków dowodowych

-z dokumentów, czyli publikacji prasowych i z wizji lokalnej na okoliczność w jakich warunkach przyszło nam wegetować. Te wnioski dowodowe zostały odrzucone przez sąd, bo są one dowodem materialnym naszych krzywd i prawdy oraz dowodem rażącej niewdzięczności pozwanej. Sąd też w osobie Andrzeja Barczewskiego nie pozwalał nam i świadkom wypowiedzieć się do końca w tej sprawie używając argumentów, że sąd wszystko wie, bo to jest napisane a on umie czytać, a kiedy chcieliśmy zapytać dlaczego sąd do Piechowic na wizję lokalną nie jedzie, sąd nakrzyczał na nas, że nie jest sądem rodzinnym, opiekuńczym, a to co mamy do powiedzenia nadaje się do prasy a nie do sądu .

Ad 4/ zarzucamy sędziemu Andrzejowi Barczewskiemu rażące naruszenie prawa poprzez poświadczenie nieprawdy, bo napisał:

a- "w związku jednakże z brakiem zainteresowania powodów w kwestii uregulowania obciążających ich należności pozwana doprowadziła do montażu w dniu 21 lutego 2003, przez zakład energetyczny SA w Jeleniej Górze licznika przedpłatowego"( str 6/7 uzasadnienia)- licznik przedpłatowy bowiem zainstalował na swój koszt powód i to dopiero po interwencji dziennikarza gazety Wyborczej Marcina Rybaka, który wymógł na pozwanej zezwolenie na montaż tego licznika.

Dowody zał.................. do tej apelacji

b-" w dniu 21 .05.2003 powodowie wraz z A. Kępińskiem, P.Żukowskim i J. Stopką przewierciwszy zamki wdarli się do wnętrza darowanego pensjonatu"( na str. 7)- pozwani nigdzie się nie wdarli, weszli po interwencji policji wezwanej przez A. Kepińskiego i usłyszeniu , od policjantów że jako osoby zameldowane pod tym adresem maja prawo przebywać także w budynku głównym.

c-poświadcza nieprawdę też sąd pierwszej instancji na stronie 12 uzasadnienia twierdząc, że zobowiązaliśmy się uiszczać opłaty za używanie lokalu mieszkalnego Fundajci Help- nie było bowiem i nie ma takiej zgody, nie ma na to dowodu ani też dokumentu podpisanego przez powodów z taką zgodą. Była za to umowa ustna zawarcia umowy na piśmie gwarantującej nam dach nad głową do ostatnich naszych dni i pracę, z której to umowy pozwana się nie wywiązała.

d- w istocie całe uzasadnienia wyroku to jedno wielkie poświadczenie nieprawdy- bowiem od momentu darowizny do dziś pozwana nigdy nie wykorzystywała nieruchomości na cel statutowy, ba pod pretekstem remontu budynek główny ogołociła ze wszystkiego co wartościowe, nawet toalety pozbawiła urządzeń dla niepełnosprawnych i ukradła wózek inwalidzki; ponadto B. Marszewski pracował dla Fundacji jako kierowca( na czarno) będąc w błędzie, że jego samochód bank przejął za dług; kłamstwem jest też twierdzenie sądu I instancji, że w dacie likwidacji licznika przedpłatowego nie płaciliśmy za prąd Zakładom Enegetycznym- w dacie zlikwidowania licznika przedpłatowego nie zalegaliśmy za opłaty za ten licznik

e- zarzucamy też sądowi pierwszej instancji poświadczenie nieprawdy w protokołach z rozpraw. Sąd nigdy nie pouczył nas- a w sprawie z powodu ubóstwa występowaliśmy bez adwokata- o prawie zaprotokołówania zadawanych przez nas pytań czy zgłaszanych wniosków dowodowych . Sąd też nigdy nie pouczył nas o prawie zaprotokołówania pytań na zadawanie których przez nas świadkom i stronie zwyczajnie nie pozwolił.

Ad 5.Zarzucamy sądowi pierwszej instancji przekroczenie uprawnień poprzez zaniechanie, sąd bowiem badał co wydarzyło się po odwołaniu przez nas darowizny a powinien skupić się na tym co działo się przed 08.04.2003 i poprzez bawienie się naszym kosztem w adwokata pozwanej. Pytamy: za ile? Pytamy wprost, bo nie mamy już nic do stracenia, a wiemy już, że sadystka dr Grażyna Dąbrowska Kauf za zarząd przymusowy pozwanej, czyli:

-za to, że od kwietnia 2003 to teraz znęcała się nad nami współdziałając z oszustami i złodziejami,

- za to, że zacierała ślady przestępstw poprzedniego zarządu stając się w istocie ich wspólnikiem,

- i za to, że okłamywała opinię publiczną i wymiar sprawiedliwości ukrywając stan faktyczny, otrzymała w lipcu br ok.75 000 zł wynagrodzenia i zwrotu kosztów( zasądził jej tyle Sąd Rejonowy, a jakże , we Wrocławiu).

NIECH ŻYJE SPRAWIEDLIWOŚĆ!

Nieśmiało przypominamy, że w sprawie zwolnieni jesteśmy od kosztów sądowych w całości, a więc od apelacji także, za co ci dobry człowieku dziękujemy.

Dowody karty.............. zał nr..................................... do tej apelacji

Przypominamy. Nasze stanowisko procesowe było jasne i precyzyjne.

Dowody: nasz pozew i nasze pisma procesowe z .......................................................

........................................................................................................................................

......................................................................................................................................

karty:..............................................................................................................................

........................................................................................................................................

........................................................................................................................................

Nasze stanowisko procesowe jest też nadal jasne i precyzyjne i niezmienne w tej sprawie, gdyż spotkała nas rażąca niewdzięczność ze strony pozwanej polegająca na tym, że pozwana podstępnie nas oszukała i okradła by pozbawić dachu nad głową i środków dożycia, a co zostało ujawnione na przełomie lat 2002/2003 i w latach 2003-2004. Postawa jaką pozwana prezentuje wobec nas do dnia dzisiejszego i jej sadystyczne, bezwzględne czyny na skutek których znaleźliśmy się na bruku wykluczają możliwość wybaczenia.

Załączniki jak w piśmie liczą stron....................

Teresa Marszewska Bolesław Marszewski Zenobia Sroka



 
do góry
| BO!Tutaj | Redakcja | Archiwum | Poczta |


Redakcja BO!Tutaj
Design by Dorota Reszke 2003

Serwis hostowany przez:





stat4u